środa, 12 lutego 2014

Nowy Blog!

Hejo !!!
Jak wcześniej wspominałam, nie idzie mi z tym blogiem. Zainspirowana Świętami Bożego Narodzenia zaczęłam pisać nowego. Oto LINK do niego. Proszę, zajżyjcie tutaj. A co do tego bloga, to pewnie go usunę. Nie mam co z nim zrobić, nie opłaca się go dalej ciągnąć.
To Dobranoc :***
Mania :D

sobota, 28 grudnia 2013

Problem

W związku z brakiem możliwości do pisania tego bloga chciałam was zapytać: Czy mam pisać dalej? Skoro i tak bardzo rzadko ukazują rozdziały to nie widzę sensu ciągnięcia tego na siłę. Powiedzcie mi, mam usuwać bloga czy nie? A może ktoś z was chciałby kontynuować pisanie tego? Ja się zbyt w tym już zaplątałam. Ciężko jest mi wymyśleć o czym mają być kolejne rozdziały, a jeszcze mam jednego bloga z Mirrors. Z tym opowiadaniem rzuciłam się jak z motyką na słońce. Więc proszę was, powiedzcie co mam zrobić? Swoje opinie zostawiajcie w komentarzach.

Mania :D

czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 13

"oczami Izy"

Od wypadku moich rodziców minęło już 2 tygodnie. Mama i tata są w domu i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Jednak jedna rzecz mnie nie pokoi. Harry i Zayn zachowują się dziwnie, kiedy mnie zobaczą, jakby zapominają o całym świecie. To jest podejżane...

"oczami Kasi"

Wracaliśmy z Niallem do domu. Była godzina 2:46 w nocy. Londyn o tej porze był przepiękny! Niebo było czarne jak kawa, a z okien niewielu budynków świeciło światło. Szliśmy wolno przez park, kiedy nagle usłyszałam jakieś dźwięki zza krzaków.
-Niall? Słyszałęś coś?- mocniej ścisnęłam jego dłoń
-Nie. A co się stało?
-Nic. Wydawało mi się.- odprałam niepewnie, rozluźniając uścisk. Po chwili znowu to usłyszałam. Jeszcze bardziej się wystraszyłam niż przed tem.
-Niall, tam coś jest.- powiedziałam stanowczym głosem wskazując na krzewy
-Kochanie, wydaje ci się!- machnął rękę. Chciałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam, bo zza TAMTYCH krzakó wyskoczył ktoś i uderzył mnie w tył głowy. Poczułm ogromny ból z tyłu czaszki, a przed oczami ujżałam zupełną ciemność...

"oczami Izy"

Od kilku godzin próbuje dodzwonić się do Kasi, albo Nialla. Wiem, że poszli na spacer, ale kiedy to było! Jest 2:58, a oni wyszli o 0:15! Martwię się o nich. Ich spacery zazwyczaj były długie, ale nie aż tak!

"oczami Kasi"

Usłyszałam czyiś głos nad moją głową. Otworzyłam z trudem oczy i ujżałam nad sobą Ize, Nialla i resztę chłopców. Rozejżałam się dookoła i zpostrzegłam, że jestem w salonie w domu chłopców.
-Co się stało?- zapytałam niemrawo
-Ktoś uderzył cię w głowę i uciekł. Próbowałęm go dogonić, ale nie wyszło. Przepraszam skarbie- powiedział Niall, robiąc smutną minę. Usmiechęłam się do niego i powiedziałam"
-Nic się nie stało. Ważne, że nic ci nie jest.
-To chyba raczej ja powinienem mówić.- zarzartował blondynek. Zaśmiałam się, a za mną całą reszta. Kiedy już doszłam do siebie postanowiliśmy zrobić maraton filmowy, bo uznaliśmy, że i tak nie zaśniemy. Usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać filmy.

2 godziny później

Chłopcy zasnęli. To było do przewidzenia. A oczywiście, kto wytrzymał najdłużej? MY!!! Ja i Iza! Nie chcąc budzić panów, wyszłyśmy z ich domu, zostawają im kartkę, że poszłyśmy do domu. Szłyśmy spokojnie ulicą, kiedy nagle z bocznj uliczki...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie! Z góry przepraszam, za tak długi zastuj z rozdziałami, ale nie miałam czasu go napisać. Wiem, żadne usprawiedliwienie! I wiem, rozdział nijaki i krótki. Nie wiem, jak wam, ale mi się średnio podoba. Proszę, jeśli to przeczytacie, to komentujcie, wiele to dla mnie znaczy! Jeszcze raz przepraszam!

Całusy ;*
Mania :D

piątek, 11 października 2013

Rozdział 12

"oczami Izy"

Zobaczyłam... moją mamę podpiętą do setki różnych aparatur i innych maszyn, kroplówek nie kroplówek. Wiedziałam, że nie nie będzie w najlepszym stanie, ale nie myślałam, że jest aż tak źle. Cofnęłam się mimowolnie pare kroków i osunęłam się wolno po ścianie. Z moich oczu natychmiast popłynęły łzy. Nie wiedziałam co zrobić. Kasia coś szepnęła mi na ucha, ale nie słyszałam w tej traumie i przytuliła mocno do siebie. Wtuliłam się w nią jak małe dziecko. Chciałabym cofnąć czas, ale nie wiem jak. Dlaczego to właśnie ja muszę to cierpieć? Moje duchowe lamenty przerwała pielęgnierka, która zapytała:
-Czy może w czymś pomóc?
-Czy ona może wejść do tej sali, bo ta pani, co tu leży, to jej mama?- zapytała Kasia w moim imieniu
-Lepiej nie. Twoja mama jest w ciężkim stanie- powiedziała spokojnie kobieta. Poczułam, że moje oczy napełniają się łzami jeszcze bardziej. Kasia mocniej przycisnęłam mnie do siebie.
-Chcesz iść do saojego taty?- zapytała mnie przyjaciółka. Pokręciłam przecząco głową. Uznałam, że dość się już napatrzyłam. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do siostry.
-Cześć. Co się stało?- zapytała mnie dziewczynka. Chciałam jej odpowiedzieć, ale głos mi się zawiesił. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Dałam telefon Kasi.
-Gdzie jesteś? My jesteśmy koło waszej mamy.- powiedziała brunetka i wzięła moją siostrę na głośnik.
-Ja jestem przy szpitalnej stołówce. Zaraz będę koło was.- odparła siostra i rozłączyła się. Kasia oddała mi telefon, a ja drżącymi rękami schowałam go do kieszeni. Po paru minutach niezawysoka blondynka podbiegła do nas i widząc moje łzy, wtuliła się w moje ramię.

"oczami Kasi"

Podbiegła do nas siostra Izy. Przytuliła moją przyjaciółkę i zapadła kompletna cisza. Chwilę tak siedziałyśmy, a potem wstałyśmy. Wykręciłam numer do Nialla.
-Cześć skarbie.
-Hej kotku! Co, mamy już po was przyjeżdżać?- zapytał
-Jeśli byście mogli? A znajdzie się miejsce dla młodszej siostry Izy, bo ona siedzi w szpitalu i nie ma co z sobą zrobić, a nie zostawimy jej samej.- wyjaśniłam, patrząc na dziewczynkę.
-Jasne, że się znajdzie! A ile ona ma lat, ta siostra i jak ma na imię?- dopytywał Niall. Ach, ten mój Sherloch Holms!
-Ma 12 lat i ma na imię Maja.- odparłam
-Ok. To za jakieś 15 min będziemy- powiedział
-Ok. Paaa kotku!
-Paaaa!
I się rozłączyłam. Przekazałam dziewczynom wiadomość od chłopaków.
-A co to za chłopaki?- dopytywała Maja
-Zobaczysz..- odparłam tajemniczo. Dziewczynka nadal dopytywała, ale ani ja, ani Iza odpowiedzi jej nie dałyśmy. Obecność Maji zawsze wkurzała Izę, ale teraz jej jakoś pomogło. Blondyneczka wtulała się w moją przyjaciółkę, a ona widocznie rozweselała się. Po obiecanych 15 min zjawili się chłopcy. Przywitałyśmy się z nimi, a Maja zrobiła wielkie oczy, kiedy poznała naszych znajomych. Nie dziwie się jej, też tak bym zareagowała. Podczas jazdy do domu, chłopcy próbowali coś wyciągną z Iza, ale nic to nie dało. Odwróciła się do okna i nic nie mówiąc, patrzyła na mijające nas samochody. Ciekawe o czym myślała. Albo, o kim? Nie mam pojęcia. Nie umiem czytać w myślach innym osobom.

"oczami Zayna"

Coś się ze mną dzieje. Od kilku dni, na myśl o spotkaniu z Izą zkręca aż mnie w żołądku z podekscytowania. Ona jest taka piękna! Nie mogę oderwać od niej wzroku. Coś trzeba zbtym zrobić. Tylko co?

------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, za takie OGOOOOOMNE spóźnienie ! Jestem w 1 klasie gimnazjum i nie jestem przyzwyczajona, do kończenia o 20:00 zajęć. Zresztą moja klasa wariuje, bo we wtorek mamy otrzęsiny klas pierwszych. Przepraszam też za to, że rozdział taki nijaki, ale moja "cudowna" klasa odbiera mi wenę swoim debilizmem. Jeszcze raz przepraszam za wszystko.

Całusy :*
Mania :D

piątek, 27 września 2013

Chciałam was serdecznie przeprosić, ale dzisiaj nie dodam rozdziału. Niezdążyłam go napisać, bo miała strasznie dużo nauki i musiałam przeczytać w jeden wiexzór"Antygonę" i poprostunie wyrobiłam się z tym wszystkim. Jeszcze raz bardzo was przepraszam i postaram się dodać niedługo.

piątek, 20 września 2013

Rozdział 11

"oczami Harrego"

Obudził mnie wrzask nad moją głową:
-Harry, wstawaj!!!- otworzyłem oczy i zobaczyłem poddenerwowanego Nialla
-Co się stało?- zapytałem zaspany
-Wstawaj! Musiamy jechać po dziewczyny! Mieliśmy być tam o 9, a jest 8:40!!!- krzyczał na mnie blondyn. Wyszedł z pokoju i trzasną drzwiami. Wyskoczyłem z łóżka, ogarnąłem się i z prędkością światła znalazłem się na dole. Tam czekali na mnie chłopcy, z niezadowolonymi minami na twarzach. Spojżałem na zegar wiszący na ścianie i była 8:50. Wyszliśmy szybko z domu i wsiedliśmy do samochodu. Droga trwała tak około 15. Wszyscy byli źli na mnie, że zaspałem, ale co ja poradzę, każdemu się zdarza. Kiedy byliśmy pod domem Kasi, Niall i Liam wyszli z samochodu po dziewczyny. Ostatnio często się z nimi spotykami. Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, nie mogłem się napatrzeć na Ize. Jest taka piękna, radosna i w ogóle. Muszę ją mieć. Nie wiem jak, ale muszę!

"oczami Kasi"

Sidziałyśmy jak na szpilkach tego ranka. Z niecierpliwieniem czekałyśmy na chłopców. Iza, nie dość, że niecierpliwa, to jeszcze dzisiaj poddenerwowana tą wizytą u rodziców. Bała się o nich. Nie dziwię się jej. Też bym się bała. Dziewczyna chodziła jak po nagrzanych kamieniach. Była już 8:55, a panów nie było. To zaczęło nas niepokoić. Wkońcu, po 10 min, usłyszałam pukanie do drzwi. Już zbiegałam na dół, kiedy moja mama otworzyła drzwi.
-Dzień dobry.- powiedzieli zgodnie Niall i Liam
-Dzień dobry. A panowie w jakiej sprawie o takiej godzinie?- zpytała lekko wkurzona mama, bo prerwano jej śniadanie
-To są nasi koledzy, mamo. Moi i Izy.- powiedziałam- To jest Niall, a to Liam.- przedstawiłam chłopców.
-Dobrze. Wy się z nimi gdzieś wybieracie?- zapytała mama
-Tak. Oni nas zawiozą do rodziców Izy. Wiesz, co się stało zapewne?- odparłam
-Wiem. OK. To wy się zbierajcie. A wy, chłopcy, wejdźcie do środka.- powiedziała mama i wróciła do kuchni dokończyć posiłek.
-Chodźcie na górę.- powiedziałam i zaciągnęłyśmy ich do mojego pokoju. Wzięłyśmy niezbędne rzeczy i zeszłyśmy na dół.
-To bezpiecznej podróży!- krzyknęli moi rodzice. Wyszliśmy na dwór. W samochodzie czekała na nas reszta towarzystwa. Przywitałyśmy się z nimi przytuleniem. Dałam mojejmu chłopakowi buziaka i ruszyliśmy. Zauważyłam, że cały czas Harry patrzył się na Izę. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, jak to robił. Taki zamarzony. Zayn podobnie. Coś czuję, że będzie gorąco pomiędzy tymi dwoma panami.

"oczami Izy"

Jechaliśmy już jakieś 3 godziny. Kiedy zajechaliśmy do miasta, gdzie moi rodzice byli w szpitalu, krążyliśmy po ciasnych uliczkach. Trwało to tak z 45 min. Po tym czasie wreszcie zajechaliśmy do celu.
-Poradzicie sobie same?- zapytał Louis
-Jasne! Nie raz odnajdywałam mojego brata, poobijanego, w szpitalu w innym mieście po 15 min.- Kasia zarzartowała Zaśmialiśmy się wszyscy.
-OK. To jak już będziecie chciały wracać, to zadzwońcie.- powiedział Zayn, cały czas patrząc się na mnie.
-Spoko. Cześć!- powiedziałyśmy równo
-Pa dziewczyny!- powiedzieli i odjechali. Ruszyłyśmy do budynku. W środku było strasznie dużo ludzi. Mało co nie zostałam zdeptana. Wkońcu dopchałyśmy się do schodów. Zapytałyśmy się jakiejś pielęgnierki, gdzie leżą rodzice. Kiedy szłyśmy do sali, wskazanej przez kobietę, ujżałam moich rodziców, przez szklane drzwi. Kiedy je odworzyłam, myślałam, że zemdleje. Zobaczyłam...

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 11. Następny dodam 27.09.2013 r. Zresztą, będzie napisane w aktualnościach.

DOBRANOC PCHŁY NA NOC KARALUCHY NA RANO :*
Mania :D

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 10

"oczami Kasi"

-Boo... bo- jąkała się, a jej oczy zabłysły od łez.
-Iza, spokojnie, powiedz co się stało. Jak będziesz tak mówić, to niczego się nie dowiem.- powiedziałam opanowana, żeby jej bardziej nie denerwować.
-Bo... zobacz- podstawiła mi telefon pod nos i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Wiadomość była od siostry Izy. Brzmiała ona tak "Iza, mieliśmy stłuczkę samochodową. Mi nic nie jest, ale rodziców zabrali do szpitala. Jeśli możesz to przyjedź jak najszybciej." Po przeczytaniu SMS-a łzy napłynęły mi do oczu i przytuliłam Ize, najmocniej, jak tylko mogłam.
-Może moi rodzice by nas tam zawieźli, albo Jarek.- zaproponowałam, kiedy dziewczyna trochę się uspokoiła.
-Nie będę im zawracać głowy- wydukała przez łzy. Prośby, żeby pomyślała nad tym nic nie dały. Siedziałyśmy bezradne, gdy nagle dodstałam SMS-a. Nadawcą był Niall. Napisał "Cześć skarbie ! Czemu się nie odzywasz? Martwię się o ciebie". Nagle mnie olśniło. Ta wiadomość podsunęła mi pewną myśl. Odpisałam mu "Cześć kochanie ! U mnie wszystko ok, ale z Izą nie najlepiej". Iza leżała na moim łóżku wtulona w poduszki.
-Co robisz?- zapytała, widząc, że piszę.
-Zobaczysz...- odparłam tajemniczo
-Ale co zobaczę?- dopytywała. Na to pytanie jej nie odpowiadziałam, bo dostałam odpowiedź od mojego chłopaka. "A co się jej stało?" napisał. Ja odpisałam "To raczej rozmowa na dłóższy czas. Powiem tak, problemy rodzinne." Po paru minutach zadzwonił do mnie:
-Cześć kochanie- powiedziałam i wzięłam go na głośnik
-Cześć skarbie. Co się stało Izie?- na te słowa Iza się zmieszała i przybrała zdenerwowany wyraz twarzy.
-Może lepiej niech ona ci to powie.
-No co się stało, Izuś?- usłyszałyśmy głos Harrego. Pewnie Niall zrobił to samo, co ja.
-No bo... Muszę mówić?- zapytała
-Tak! Jesteśmy przyjaciółmi i jesteśmy zobowiązani do tego, żeby ci pomóc.- powiedział tym razem Louis
-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- zaczęł, a od oczu napłynęły jej znowu łzy.

"oczami Izy"

-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- momentalnie znów chciało mi się płakać.
-I co dalej?- pytali zatroskani chłopcy
-I dowiedziałam się od mojej siostry, że mieli wypadek samochodowy i moi rodzice są w szpitalu- w tym momencie płakałam już krokodylimi łzami wtulona w Kasie.
-O cholera!- usłuszałam kilka razy telefonu.
-To może my cię podrzucimy tam?- zaproponował Zayn
-Nie, nire róbcie sobie problemu.- protestowałam
-Koniec kropka! Jutro rano my cię tam zawieziemy i bez gadania!- zadecydował Liam
-Iza, to może być twoja jedyna szansa, żeby dojechać do rodziny.- powiedziała Kasia
-Wiem.- powiedziałam wycierając policzki
-No to o której po was przyjechać?- zapytał Harry
-Tak ok. 9 może i przyjedźcie do mojego domu.- powiedział dziewczyna.
-OK. To o 9 pod twoim domem, skarbie.- dopowiadział Niall
-Tak. Dobranoc chłopcy !!!- powiedziała
-Dobranoc Kasia !!! Dobranoc Iza !!!- krzyknęli wszyscy razem i się rozłączyłyśmy. Już chciałam znów walnąć się w poduszki na łóżku, ale do pokoju wszedł Adam.
-I co, znowu o tych pedałach gadacie?- zapytał tym swoim wrednym głosem po polsku
-Odwal się ! Iza źle się czuje! Wypad z mojego pokoju!- wrzasnęła Kasia i chłopak się ulotnił, po kopniaku w tyłek od mojej przyjaciółki. Myślałam, że będę miała wkońcu spokuj, ale nie! Tym razem wszedł Jarek i Magda. Ich zniose.
-I jak dziewczyny żyjecie?- zapytał Jarek
-Jakoś- odparłam bez entuzjazmu
-Dlaczego "jakoś", a nie wspaniale?- zapytała Magda
-Bo Iza ma pewien problem.- odpowiedziała za mnie Kasia. Nagle do pokoju wbiegła Łucja. Rzuciła się mojej przyjaciółce na szyję. Potem usiadła koło mnie na łóżku. Mnie również przytuliła. Posadziłam ją sobie na kolanach.
-Dobra, to my wam nie przszkadzamy. Dobranoc dziewczynki.- powiedziałam Magda
-Dobranoc!- odparłyśmy równo. Potem ogarnęłyśmy się i położyłyśmy się spać. Kasia szybko zasnęła, ale ja nie mogłam. Cały czas myślałam o moich rodzicach i siostrze. Bardzo się bałam, bo nie chciałabym ich stracić, a moja sistra nie powiedziała mi w jakim są stanie. Samotna łza spłynęła mi po policzku. Z tymi myślami zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 10. Zostawiłabym po kawłku mojego tortu urodzinowego, ale moi bracia zjadli reszte. ;)
Mania :D