sobota, 28 grudnia 2013

Problem

W związku z brakiem możliwości do pisania tego bloga chciałam was zapytać: Czy mam pisać dalej? Skoro i tak bardzo rzadko ukazują rozdziały to nie widzę sensu ciągnięcia tego na siłę. Powiedzcie mi, mam usuwać bloga czy nie? A może ktoś z was chciałby kontynuować pisanie tego? Ja się zbyt w tym już zaplątałam. Ciężko jest mi wymyśleć o czym mają być kolejne rozdziały, a jeszcze mam jednego bloga z Mirrors. Z tym opowiadaniem rzuciłam się jak z motyką na słońce. Więc proszę was, powiedzcie co mam zrobić? Swoje opinie zostawiajcie w komentarzach.

Mania :D

czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 13

"oczami Izy"

Od wypadku moich rodziców minęło już 2 tygodnie. Mama i tata są w domu i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Jednak jedna rzecz mnie nie pokoi. Harry i Zayn zachowują się dziwnie, kiedy mnie zobaczą, jakby zapominają o całym świecie. To jest podejżane...

"oczami Kasi"

Wracaliśmy z Niallem do domu. Była godzina 2:46 w nocy. Londyn o tej porze był przepiękny! Niebo było czarne jak kawa, a z okien niewielu budynków świeciło światło. Szliśmy wolno przez park, kiedy nagle usłyszałam jakieś dźwięki zza krzaków.
-Niall? Słyszałęś coś?- mocniej ścisnęłam jego dłoń
-Nie. A co się stało?
-Nic. Wydawało mi się.- odprałam niepewnie, rozluźniając uścisk. Po chwili znowu to usłyszałam. Jeszcze bardziej się wystraszyłam niż przed tem.
-Niall, tam coś jest.- powiedziałam stanowczym głosem wskazując na krzewy
-Kochanie, wydaje ci się!- machnął rękę. Chciałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam, bo zza TAMTYCH krzakó wyskoczył ktoś i uderzył mnie w tył głowy. Poczułm ogromny ból z tyłu czaszki, a przed oczami ujżałam zupełną ciemność...

"oczami Izy"

Od kilku godzin próbuje dodzwonić się do Kasi, albo Nialla. Wiem, że poszli na spacer, ale kiedy to było! Jest 2:58, a oni wyszli o 0:15! Martwię się o nich. Ich spacery zazwyczaj były długie, ale nie aż tak!

"oczami Kasi"

Usłyszałam czyiś głos nad moją głową. Otworzyłam z trudem oczy i ujżałam nad sobą Ize, Nialla i resztę chłopców. Rozejżałam się dookoła i zpostrzegłam, że jestem w salonie w domu chłopców.
-Co się stało?- zapytałam niemrawo
-Ktoś uderzył cię w głowę i uciekł. Próbowałęm go dogonić, ale nie wyszło. Przepraszam skarbie- powiedział Niall, robiąc smutną minę. Usmiechęłam się do niego i powiedziałam"
-Nic się nie stało. Ważne, że nic ci nie jest.
-To chyba raczej ja powinienem mówić.- zarzartował blondynek. Zaśmiałam się, a za mną całą reszta. Kiedy już doszłam do siebie postanowiliśmy zrobić maraton filmowy, bo uznaliśmy, że i tak nie zaśniemy. Usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać filmy.

2 godziny później

Chłopcy zasnęli. To było do przewidzenia. A oczywiście, kto wytrzymał najdłużej? MY!!! Ja i Iza! Nie chcąc budzić panów, wyszłyśmy z ich domu, zostawają im kartkę, że poszłyśmy do domu. Szłyśmy spokojnie ulicą, kiedy nagle z bocznj uliczki...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie! Z góry przepraszam, za tak długi zastuj z rozdziałami, ale nie miałam czasu go napisać. Wiem, żadne usprawiedliwienie! I wiem, rozdział nijaki i krótki. Nie wiem, jak wam, ale mi się średnio podoba. Proszę, jeśli to przeczytacie, to komentujcie, wiele to dla mnie znaczy! Jeszcze raz przepraszam!

Całusy ;*
Mania :D

piątek, 11 października 2013

Rozdział 12

"oczami Izy"

Zobaczyłam... moją mamę podpiętą do setki różnych aparatur i innych maszyn, kroplówek nie kroplówek. Wiedziałam, że nie nie będzie w najlepszym stanie, ale nie myślałam, że jest aż tak źle. Cofnęłam się mimowolnie pare kroków i osunęłam się wolno po ścianie. Z moich oczu natychmiast popłynęły łzy. Nie wiedziałam co zrobić. Kasia coś szepnęła mi na ucha, ale nie słyszałam w tej traumie i przytuliła mocno do siebie. Wtuliłam się w nią jak małe dziecko. Chciałabym cofnąć czas, ale nie wiem jak. Dlaczego to właśnie ja muszę to cierpieć? Moje duchowe lamenty przerwała pielęgnierka, która zapytała:
-Czy może w czymś pomóc?
-Czy ona może wejść do tej sali, bo ta pani, co tu leży, to jej mama?- zapytała Kasia w moim imieniu
-Lepiej nie. Twoja mama jest w ciężkim stanie- powiedziała spokojnie kobieta. Poczułam, że moje oczy napełniają się łzami jeszcze bardziej. Kasia mocniej przycisnęłam mnie do siebie.
-Chcesz iść do saojego taty?- zapytała mnie przyjaciółka. Pokręciłam przecząco głową. Uznałam, że dość się już napatrzyłam. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do siostry.
-Cześć. Co się stało?- zapytała mnie dziewczynka. Chciałam jej odpowiedzieć, ale głos mi się zawiesił. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Dałam telefon Kasi.
-Gdzie jesteś? My jesteśmy koło waszej mamy.- powiedziała brunetka i wzięła moją siostrę na głośnik.
-Ja jestem przy szpitalnej stołówce. Zaraz będę koło was.- odparła siostra i rozłączyła się. Kasia oddała mi telefon, a ja drżącymi rękami schowałam go do kieszeni. Po paru minutach niezawysoka blondynka podbiegła do nas i widząc moje łzy, wtuliła się w moje ramię.

"oczami Kasi"

Podbiegła do nas siostra Izy. Przytuliła moją przyjaciółkę i zapadła kompletna cisza. Chwilę tak siedziałyśmy, a potem wstałyśmy. Wykręciłam numer do Nialla.
-Cześć skarbie.
-Hej kotku! Co, mamy już po was przyjeżdżać?- zapytał
-Jeśli byście mogli? A znajdzie się miejsce dla młodszej siostry Izy, bo ona siedzi w szpitalu i nie ma co z sobą zrobić, a nie zostawimy jej samej.- wyjaśniłam, patrząc na dziewczynkę.
-Jasne, że się znajdzie! A ile ona ma lat, ta siostra i jak ma na imię?- dopytywał Niall. Ach, ten mój Sherloch Holms!
-Ma 12 lat i ma na imię Maja.- odparłam
-Ok. To za jakieś 15 min będziemy- powiedział
-Ok. Paaa kotku!
-Paaaa!
I się rozłączyłam. Przekazałam dziewczynom wiadomość od chłopaków.
-A co to za chłopaki?- dopytywała Maja
-Zobaczysz..- odparłam tajemniczo. Dziewczynka nadal dopytywała, ale ani ja, ani Iza odpowiedzi jej nie dałyśmy. Obecność Maji zawsze wkurzała Izę, ale teraz jej jakoś pomogło. Blondyneczka wtulała się w moją przyjaciółkę, a ona widocznie rozweselała się. Po obiecanych 15 min zjawili się chłopcy. Przywitałyśmy się z nimi, a Maja zrobiła wielkie oczy, kiedy poznała naszych znajomych. Nie dziwie się jej, też tak bym zareagowała. Podczas jazdy do domu, chłopcy próbowali coś wyciągną z Iza, ale nic to nie dało. Odwróciła się do okna i nic nie mówiąc, patrzyła na mijające nas samochody. Ciekawe o czym myślała. Albo, o kim? Nie mam pojęcia. Nie umiem czytać w myślach innym osobom.

"oczami Zayna"

Coś się ze mną dzieje. Od kilku dni, na myśl o spotkaniu z Izą zkręca aż mnie w żołądku z podekscytowania. Ona jest taka piękna! Nie mogę oderwać od niej wzroku. Coś trzeba zbtym zrobić. Tylko co?

------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, za takie OGOOOOOMNE spóźnienie ! Jestem w 1 klasie gimnazjum i nie jestem przyzwyczajona, do kończenia o 20:00 zajęć. Zresztą moja klasa wariuje, bo we wtorek mamy otrzęsiny klas pierwszych. Przepraszam też za to, że rozdział taki nijaki, ale moja "cudowna" klasa odbiera mi wenę swoim debilizmem. Jeszcze raz przepraszam za wszystko.

Całusy :*
Mania :D

piątek, 27 września 2013

Chciałam was serdecznie przeprosić, ale dzisiaj nie dodam rozdziału. Niezdążyłam go napisać, bo miała strasznie dużo nauki i musiałam przeczytać w jeden wiexzór"Antygonę" i poprostunie wyrobiłam się z tym wszystkim. Jeszcze raz bardzo was przepraszam i postaram się dodać niedługo.

piątek, 20 września 2013

Rozdział 11

"oczami Harrego"

Obudził mnie wrzask nad moją głową:
-Harry, wstawaj!!!- otworzyłem oczy i zobaczyłem poddenerwowanego Nialla
-Co się stało?- zapytałem zaspany
-Wstawaj! Musiamy jechać po dziewczyny! Mieliśmy być tam o 9, a jest 8:40!!!- krzyczał na mnie blondyn. Wyszedł z pokoju i trzasną drzwiami. Wyskoczyłem z łóżka, ogarnąłem się i z prędkością światła znalazłem się na dole. Tam czekali na mnie chłopcy, z niezadowolonymi minami na twarzach. Spojżałem na zegar wiszący na ścianie i była 8:50. Wyszliśmy szybko z domu i wsiedliśmy do samochodu. Droga trwała tak około 15. Wszyscy byli źli na mnie, że zaspałem, ale co ja poradzę, każdemu się zdarza. Kiedy byliśmy pod domem Kasi, Niall i Liam wyszli z samochodu po dziewczyny. Ostatnio często się z nimi spotykami. Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, nie mogłem się napatrzeć na Ize. Jest taka piękna, radosna i w ogóle. Muszę ją mieć. Nie wiem jak, ale muszę!

"oczami Kasi"

Sidziałyśmy jak na szpilkach tego ranka. Z niecierpliwieniem czekałyśmy na chłopców. Iza, nie dość, że niecierpliwa, to jeszcze dzisiaj poddenerwowana tą wizytą u rodziców. Bała się o nich. Nie dziwię się jej. Też bym się bała. Dziewczyna chodziła jak po nagrzanych kamieniach. Była już 8:55, a panów nie było. To zaczęło nas niepokoić. Wkońcu, po 10 min, usłyszałam pukanie do drzwi. Już zbiegałam na dół, kiedy moja mama otworzyła drzwi.
-Dzień dobry.- powiedzieli zgodnie Niall i Liam
-Dzień dobry. A panowie w jakiej sprawie o takiej godzinie?- zpytała lekko wkurzona mama, bo prerwano jej śniadanie
-To są nasi koledzy, mamo. Moi i Izy.- powiedziałam- To jest Niall, a to Liam.- przedstawiłam chłopców.
-Dobrze. Wy się z nimi gdzieś wybieracie?- zapytała mama
-Tak. Oni nas zawiozą do rodziców Izy. Wiesz, co się stało zapewne?- odparłam
-Wiem. OK. To wy się zbierajcie. A wy, chłopcy, wejdźcie do środka.- powiedziała mama i wróciła do kuchni dokończyć posiłek.
-Chodźcie na górę.- powiedziałam i zaciągnęłyśmy ich do mojego pokoju. Wzięłyśmy niezbędne rzeczy i zeszłyśmy na dół.
-To bezpiecznej podróży!- krzyknęli moi rodzice. Wyszliśmy na dwór. W samochodzie czekała na nas reszta towarzystwa. Przywitałyśmy się z nimi przytuleniem. Dałam mojejmu chłopakowi buziaka i ruszyliśmy. Zauważyłam, że cały czas Harry patrzył się na Izę. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, jak to robił. Taki zamarzony. Zayn podobnie. Coś czuję, że będzie gorąco pomiędzy tymi dwoma panami.

"oczami Izy"

Jechaliśmy już jakieś 3 godziny. Kiedy zajechaliśmy do miasta, gdzie moi rodzice byli w szpitalu, krążyliśmy po ciasnych uliczkach. Trwało to tak z 45 min. Po tym czasie wreszcie zajechaliśmy do celu.
-Poradzicie sobie same?- zapytał Louis
-Jasne! Nie raz odnajdywałam mojego brata, poobijanego, w szpitalu w innym mieście po 15 min.- Kasia zarzartowała Zaśmialiśmy się wszyscy.
-OK. To jak już będziecie chciały wracać, to zadzwońcie.- powiedział Zayn, cały czas patrząc się na mnie.
-Spoko. Cześć!- powiedziałyśmy równo
-Pa dziewczyny!- powiedzieli i odjechali. Ruszyłyśmy do budynku. W środku było strasznie dużo ludzi. Mało co nie zostałam zdeptana. Wkońcu dopchałyśmy się do schodów. Zapytałyśmy się jakiejś pielęgnierki, gdzie leżą rodzice. Kiedy szłyśmy do sali, wskazanej przez kobietę, ujżałam moich rodziców, przez szklane drzwi. Kiedy je odworzyłam, myślałam, że zemdleje. Zobaczyłam...

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 11. Następny dodam 27.09.2013 r. Zresztą, będzie napisane w aktualnościach.

DOBRANOC PCHŁY NA NOC KARALUCHY NA RANO :*
Mania :D

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 10

"oczami Kasi"

-Boo... bo- jąkała się, a jej oczy zabłysły od łez.
-Iza, spokojnie, powiedz co się stało. Jak będziesz tak mówić, to niczego się nie dowiem.- powiedziałam opanowana, żeby jej bardziej nie denerwować.
-Bo... zobacz- podstawiła mi telefon pod nos i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Wiadomość była od siostry Izy. Brzmiała ona tak "Iza, mieliśmy stłuczkę samochodową. Mi nic nie jest, ale rodziców zabrali do szpitala. Jeśli możesz to przyjedź jak najszybciej." Po przeczytaniu SMS-a łzy napłynęły mi do oczu i przytuliłam Ize, najmocniej, jak tylko mogłam.
-Może moi rodzice by nas tam zawieźli, albo Jarek.- zaproponowałam, kiedy dziewczyna trochę się uspokoiła.
-Nie będę im zawracać głowy- wydukała przez łzy. Prośby, żeby pomyślała nad tym nic nie dały. Siedziałyśmy bezradne, gdy nagle dodstałam SMS-a. Nadawcą był Niall. Napisał "Cześć skarbie ! Czemu się nie odzywasz? Martwię się o ciebie". Nagle mnie olśniło. Ta wiadomość podsunęła mi pewną myśl. Odpisałam mu "Cześć kochanie ! U mnie wszystko ok, ale z Izą nie najlepiej". Iza leżała na moim łóżku wtulona w poduszki.
-Co robisz?- zapytała, widząc, że piszę.
-Zobaczysz...- odparłam tajemniczo
-Ale co zobaczę?- dopytywała. Na to pytanie jej nie odpowiadziałam, bo dostałam odpowiedź od mojego chłopaka. "A co się jej stało?" napisał. Ja odpisałam "To raczej rozmowa na dłóższy czas. Powiem tak, problemy rodzinne." Po paru minutach zadzwonił do mnie:
-Cześć kochanie- powiedziałam i wzięłam go na głośnik
-Cześć skarbie. Co się stało Izie?- na te słowa Iza się zmieszała i przybrała zdenerwowany wyraz twarzy.
-Może lepiej niech ona ci to powie.
-No co się stało, Izuś?- usłyszałyśmy głos Harrego. Pewnie Niall zrobił to samo, co ja.
-No bo... Muszę mówić?- zapytała
-Tak! Jesteśmy przyjaciółmi i jesteśmy zobowiązani do tego, żeby ci pomóc.- powiedział tym razem Louis
-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- zaczęł, a od oczu napłynęły jej znowu łzy.

"oczami Izy"

-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- momentalnie znów chciało mi się płakać.
-I co dalej?- pytali zatroskani chłopcy
-I dowiedziałam się od mojej siostry, że mieli wypadek samochodowy i moi rodzice są w szpitalu- w tym momencie płakałam już krokodylimi łzami wtulona w Kasie.
-O cholera!- usłuszałam kilka razy telefonu.
-To może my cię podrzucimy tam?- zaproponował Zayn
-Nie, nire róbcie sobie problemu.- protestowałam
-Koniec kropka! Jutro rano my cię tam zawieziemy i bez gadania!- zadecydował Liam
-Iza, to może być twoja jedyna szansa, żeby dojechać do rodziny.- powiedziała Kasia
-Wiem.- powiedziałam wycierając policzki
-No to o której po was przyjechać?- zapytał Harry
-Tak ok. 9 może i przyjedźcie do mojego domu.- powiedział dziewczyna.
-OK. To o 9 pod twoim domem, skarbie.- dopowiadział Niall
-Tak. Dobranoc chłopcy !!!- powiedziała
-Dobranoc Kasia !!! Dobranoc Iza !!!- krzyknęli wszyscy razem i się rozłączyłyśmy. Już chciałam znów walnąć się w poduszki na łóżku, ale do pokoju wszedł Adam.
-I co, znowu o tych pedałach gadacie?- zapytał tym swoim wrednym głosem po polsku
-Odwal się ! Iza źle się czuje! Wypad z mojego pokoju!- wrzasnęła Kasia i chłopak się ulotnił, po kopniaku w tyłek od mojej przyjaciółki. Myślałam, że będę miała wkońcu spokuj, ale nie! Tym razem wszedł Jarek i Magda. Ich zniose.
-I jak dziewczyny żyjecie?- zapytał Jarek
-Jakoś- odparłam bez entuzjazmu
-Dlaczego "jakoś", a nie wspaniale?- zapytała Magda
-Bo Iza ma pewien problem.- odpowiedziała za mnie Kasia. Nagle do pokoju wbiegła Łucja. Rzuciła się mojej przyjaciółce na szyję. Potem usiadła koło mnie na łóżku. Mnie również przytuliła. Posadziłam ją sobie na kolanach.
-Dobra, to my wam nie przszkadzamy. Dobranoc dziewczynki.- powiedziałam Magda
-Dobranoc!- odparłyśmy równo. Potem ogarnęłyśmy się i położyłyśmy się spać. Kasia szybko zasnęła, ale ja nie mogłam. Cały czas myślałam o moich rodzicach i siostrze. Bardzo się bałam, bo nie chciałabym ich stracić, a moja sistra nie powiedziała mi w jakim są stanie. Samotna łza spłynęła mi po policzku. Z tymi myślami zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 10. Zostawiłabym po kawłku mojego tortu urodzinowego, ale moi bracia zjadli reszte. ;)
Mania :D

piątek, 6 września 2013

Rodział 9

"oczami Kasi"

Nagle obudziły mnie drżenia dochodzące z mojej kieszeni. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam, że dzwoni moja mama.
-Cześć słonko- usłyszałam głos mojej mamusi
-Cześć mamuś- odparłam zaspana-Co się stało, że przerywasz sobie wyjazd z jedyną wnuczką i dzwonisz do mnie o takiej godzinie?- zapytałam
-Chcę ci powiedzieć, że wracamy wcześniej, bo Łucja się rozchorowała.- odpowiedziała zmartwiona.
-A co się stało malutkiej dokładnie?- dopytywałam
-Trochę się zaziębiła, ale jednak to małe dziecko. Więc wyjeżdżamy zaraz, a wieczorem będziemy już w domu.- powiedziała
-OK. To jak będziecie dojeżdżać, to napisz mi SMS-a, dobra?
-Jasne. Pa skarbie! Miłego dzionka!
-Paaa!- powiedziałam i rozłączyłam się. Rozejrzałam się po pokoju, w którym się znajdowałam, a byłam w pokoju Izy. Na początku nie mogłam sobie przypomnieć, co tu robię, ale po chwili wszystko się rozjaśniło. Samoistnie się uśmiechnęłam, na myśl o wczorajszym dniu. Ciarki mnie przeszły. Przypomniałam sobie, o tym, żeby zadzwonić do mojego skarba, ale zanim to zrobiłam przypomniałam sobie, która jest godzina. Nie będę go budzić o tak nieludzkiej godzinie. Zresztą, jestem u Izy w domu, więc będę wstawać. Leniwie podniosłam się z łóżka, przeciągnęłam się i ziewnęłam. Poszłam do łazienki i obmyłam sobie twarz, poczym zeszła na dół do kuchni, bo mój pusty przuszek dawał o sobie znać. Byłam zdziwiona, że nie było nikogo w domu, bo od kąd pamiętam, zawsze w domu Malinowskich ktoś się kręcił. A tu nikogo nie ma. Ujżałam tylko kartkę na stole. Napisała ją mama Izy do niej. Pobiegłam z wiadomością na górę, do pokoju tego śpiocha i zaczęłam trząchać dziewczyną, żeby ją obudzić, bo inaczej się nie da.

"oczami Izy"

-Wstawaj!!! Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje! Pobudka śpiochu!!!- poczułam jak Kasia skacze po mnie i drze się na cały głos. Otworzyłam wściekła oczy i spojżałam na dziewczynę. Uśmiechała się szeroko. Lekko dała jej z liścia w trzarz i odwróciłam się do niej plecami. Zaczęła się pytać:
-A to za co?!
-Za chęć do życia i miłość do ojczyzny.- odpowiedziałam zgryźliwie
-Oj przestań! Twojaj mama zostawiła ci jakąś wiadomość.- powiedziała
-Jaką?- zaciekawiłam się
-Nie wiem. Nie czytam czyjejś korespondenci.
-Przeczytaj mi na głos.- zarządałam
-OK. A więc- zaczęła komicznym tonem-" Kochanie! Jak wiesz, mieliśmy wyjechać na 2 tygodnie nad morze. Mieliśmy jechać wszyscy, ale że była u ciebie Kasia, nie chciałam cię pudzić i zostawiać ją samą. Więc pojechaliśmy. Uzgodniłam z panią Marysią, że zaopiekuje się tobą, pod naszą nieobecność. Miłych dni wakacji! Mama!"- zakończyła. Myślałam, że zaraz się rozpłaczę. Tak się cieszyłam, że pojadę nad morze, bo kocham pływać, w przciwieństiwe do Kasi, a tu mi odstawiają taki numer. Kasia, wiedząc, że jest mi niezmiernie smutno, przytuliła mnie i powiedziała:
-Nie smuć się! Masz przecież mnie i będziesz ze mną. No to już nie smutaj i uśmiechnij się.- odrazu polepszył mi się humor. Wstałyśmy i poszłyśmy na dół do kuchni. Po zjedzonym śniadaniu, ogarnęłyśmy się. Potem zeszłyśmy na dół i postanowiłyśmy zrobić sobie taki maraton filmowy. Ogładłyśmy film jeden po drugim. I tak minął nam cały dzień. Wieczorem przyjechali rodzice Kasi. Poszłyśmy do domu mojej przyjaciółki pomóc w rozpakowaniu. Po skończonej pracy, usiadłyśmy przy laptopie dziewczyny.

"oczami Kasi"

Siedziałyśmy przy moim komputerze, kiedy nagle Iza dostała SMS-a. Przeczytała wiadomość i zamrała. Nie wiem dlaczego. Siedziała przerażona i patrzyła na wyświetlacz.
-Co się stało?- zapytałam zaniepokojona
-Boo... bo- jąkała się, a jej oczy zabłysły od łez.
-Iza, spokojnie, powiedz co się stało. Jak będziesz tak mówić, to niczego się nie dowiem.- powiedziałam opanowana, żeby jej bardziej nie denerwować.
-Bo...

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 9. Przepraszam, że krótki  ale pierwszy tydzień nowej szkoły odevrał mi chwilowo wenę. Następny postaram się napisać  na 10.09.2019 r.
DOBRANOC PCHŁY NA NOC KARALUCHY NA RANO :*
Mania :D

wtorek, 3 września 2013

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana przez YourSmile, za co jej serdecznie dziękuję :)


Regulamin:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "Dobrze Wykonaną Robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. (...) należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów (informujesz ich o tym) i zadajesz im 11 pytań. (...)


Zasady:
- Nie możesz nominować osób, które Cię nominowały.
- Trzeba powiadomić nominowane osoby o tym wydarzeniu,podając link do swojego bloga.

Opowiedzi na pytania:
1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Tak nagle mnie natchnęło i zazęłam pisać. ;)
2. Od kiedy prowadzisz bloga?
Założyłam go pod koniec lipca.
3. Cieszysz się, że idziesz do szkoły?
I tak, i nie. Cieszę się, bo w gimnazjum poznam nowych ludzi i spodkamstarych, ale nie cieszę się, bo wiem, że traz będzie jeszcze więcej nauki, bo chodzę do 2 szkół i będę zostawać tam czasem nawet do 20.00. :(
4. Jak mają na imię Twoi najlepsi przyjaciele?
Natalia, Alicja i Szymon.
5. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Jestem jeszcze dzieckoem. Narazie trudno mi powiedzieć, bo nie przżyłam jeszcze 13 pełnych lat.
6. Twoje największe marenia?
Co chwila się zmienia, ale obecnie to śpiwać w przyszłości.
7. Ulubiony sport?
Nie uprawiam sportu, ale jeśli już to piłka nożna.
8. Najzabawniejsza Twoja przygoda z tych wakacji?
Schodząc z tatą i starszym bratem z Gubałówki, zapatrzyłam się jak jakaś para skakała z bangi. Byłam prawie już na samym dole, więc było to świetnie widać. W pewnym momencie potknęłam się, przeturlałam i w efekcie zrobiłam sobie okropną ranę na prawej dłoni. Najlepsze było to, że wcześniej mówiłam, że kiedy na wycieczce szkolnej schodziliśmy z tąd, to ani razu się nie wywruciłam. A tu na samym dole BOOM !!! Gleba ! Mój tata skomentował to tak "przepłynęłaś ocean, a zatonęłaś wchodząc do portu". :D
9. Cytat, który najbardziej lubisz?
Nie mam ulubionego.
10. Ulubina książka i film?
Książka to "Chata" Williama P. Young'a, a film to "Fireproof". Serdecznie polecam obie te rzeczy.
11. Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa miłość? ;)
Jak już wcześniej wspomniałam, jestem jeszcze zielona, więc nie doświadczyłam jeszcze miłości do drugiej osoby. :)

Blogi, które nominowałam:

1. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
2. Czy masz jakieś zwierzątko? Jeśli tak, to jakie?
3. Co cię skłoniło do założenia bloga?
4. Ile masz lat?
5. Czy masz rodzeństwo?
6. Co lubosz robić w wolnym czasie?
7. Czy masz jakieś bliższe spodkanie z muzyką? ;)
8. Twój ulubiony przedmiot w szkole (jeślitaki masz) ?
9. Twoja ulubiona potrawa?
10. Czego najbardziej nie lubisz robić w domu?
11. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 8

"oczami Izy"

Od pół godziny próbuję się dodzwonić do Kasi. Co się dzieje? Telefon zgubiła, czy co? Trochę się o nią denerwuję. Niedość, że nie wiem, co się z nią dzieje, to jeszcze martwi mnie jej psyhika. Po tym, co rano widziałam mogę się spodziewać wszystkiego. Tak jak to ona mówi, może skoczyć z krawężnika, powiesić się na klamce i utopić się w misce. Ale na poważnie. Nie wiem co się dzieje z moją przyjaciółką i to mnie niepokoi.

"oczami Harrego"

Od dłuższego czasu dzwonimy do Nialla. Nie odbiera telofonów, nie odpisuje na SMS-y. Kurde, co się dzieje. Najpierw chcieliśmy się go zapytać, jak mu poszło z Kasią. Ale teraz chodzi o coś ważniejszego. Dzwonił nasz menadżer i chciał się z nami spodkać. Mieliśmy do niego przyjechać, ale nie ma Nialla, więc jak mamy pojechać. Może Iza coś wie, bo nasz blondynek poszedł do Kasi, a one są jak papurzki-nierozłączki. Wykręciłem numer do dziewczyny.
-No cześć, Iza.
-Cześć Harry. Coś się stało?- zapytała trochę poddenerwowana
-Wiesz co może z Kasią i Niallem?- zapytałem
-No właśnie nie. Od ponad pół godziny próbuję się dodzwonić do Kasi, ale bezskutecznie- odparła bezradnie
-No my to samo do Nialla i też nic. Mogłabyś pójść do Kasi domu i sprawdzić co z nimi?
-Ale skąd wiesz, że są tam razem?- zapytała z niedowierzaniem
-Bo Niall szedł dzisiaj do Kasi- zacząłem troche ciszej, nie wiem dlaczego- chciał jej wyznać miłość. Nawet jeszcze widzieliśmy jak wychodził, ale co teraz z nimi, to nie wiem. Trochę boję się o niego, wszyscy się denerwujemy, a dotego menadżer prosił nas, żebyśmy się z nim spodkali.- wytłumaczyłem
-Mam podobne obawy, jeśli chodzi o Kasię. Dzisiaj rano była taka podminowana.- powiedziała zmartwionym głosem
-To co, mogłabyś do niej pójść i zobaczyć, co się z nimi dzieje?- prosiłem
-Oczywiście. Jak się już dowiem, to zadzwonię, albo zmuszę do tego ich.
-Dzięki. No to cześć
-Paaa
Rozłączyłem się. Poszedłem do kuchni, gdzie siedzieli chłopcy.
-Iza powiedziała, że pójdzie sprawdzić, co się dzieje z tą zakochaną parą.- oznajmiłem
-Ooo, to świetnie!- ucieszył się Louis
-Teraz tylko trzeba czekać, aż nas poinformują, co się z nimi dzieje.- dodałem
-To dobrze, bo się o nich trochę boję.- powiedział zmartwiony Zayn

"oczami Izy"

Dostałam zadanie. Zorjętować się, co się dzieje z Niallem i Kasią. Wybiegłam z domu z prędkością światła. Popędziłam chodnikiem do domu mojej przyjaciółki. Kiedy już znalazłam się u celu, zziajana ciężko oddychałam. Po chwili odpoczynku, zadzwoniłam do drzwi. Nikt nie odpowiadał. Zadzwoniłam drugi raz. To samo. Zaczęłam głośno pukać do drzwi. Po jakiś 15 min czekania, usłyszałam dźwięk schodzenia po schodach. Ucieszyłam się, że ktoś mi nareszcie otworzy. Drzwi się otworzyły, a w nich stał Adam. Odrazu zrzedła mi mina.
-Coś chiała?- zapytał znudzonym tonem
-Jest Kasia?
- Na górze.- odparł bez emocji. Po jego słowach wpakowałam się do środka. Pobiegłam na górę i bez pukania weszłam do pokoju przyjaciółki. Od razu się cofnęłam. To co zobaczyłam troche mnie zdziwiło. Ale nie na tyle, żeby stracić zdrowe myślenie. Ujżałam śpiących Kasię i Nialla. Kasia spała wtulona w tors blondyna, a on ją czule obejmował. To tak słodko wyglądało, że uśmiechnęłam się sama do siebie. Aż żal było ich budzić, ale musiałam to zrobić. Cicho podeszłam do nich i szepnęłam Kasi do ucha:
-Trzeba wstawać, śpiochy.- dziewczyna otworzyła oczy
-Cześć Iza- odparła zaspana ziewając- Jak się tu znalazłaś?- zapytała
-Adam mnie wpuścił- odpowiedziałam uśmiechnięta.- Ale to nie jest ważne. Chłopcy mnie wysłali sprawdzić, co sią z wami dzieje.- powiedziałam. Kasia kiwnęła głową, na znak, że rozumie o co chodzi. Wyjęła telefon z kieszeni i przeraziła się, kiedy zobaczyła ile ma nieodebranych połączeń. Uśmiechnęła się głupio do mnie, ja tylko pokiwałam głową.
-Ale budź tego swojego Romea!- powiedziałam żartoblowie.

"oczami Kasi"

Wstałam ostrożnie z łóżka. Podeszłam do mojego chłopaka i pocałowałam go w czoło. Potem szepnęłam mu na ucho:
-Dzień dobry, kochanie. Pora wstawać- po tych słowach Niall otworzył oczy i uśmiechną się do mnie.
-Cześć skrabie- powiedział
-Cześć. Jak się spało?- zapytałam uśmiechnięta
-Dobrze. A tobie?
-Też dobrze, ale musimy wstawać, bo się o nas niepokoją.- powiedziałam
-Dobrze, ale choć tu na chwile- odparł i zaczął mnie łaskotać. Potem wciągną mnie z powrotem na łóżko i pocałował w usta.
-Teraz możemy iść- powiedział uśmiechając się szeroko. Kiedy wstaliśmy, mój chłopak powiedział zaskoczony
-Oo, cześć Iza. Od kiedy tu stoisz?- po jego słowach wybuchłyśmy śmiechem
-Ja obudziłam Kasie- powiedziała dziewczyna- Ale dobra, koniec tych amorów bo macie spodkanie z menadżerem- dodała
-Chłopcy ci mówili i po to przysłali?- zapytał
-Między innymi- doparła Iza
-Dobrze. No to idziemy?- zapytałam
-No nie mamy wyjścia- zarzartował Niall. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wychodząc natknęliśmy się na Adama. On zaczął coś po polsku, że spotykam się z pedałem, ale nie zwróciliśmy na niego uwagę. Wyszliśmy z domu i powoli szliśmy chodnikiem, do domu chłopców. Po ok. 25 min byliśmy u celu. Blondynek wpuścił nas do środka.
-Ooo, nareszcie. Już się denerwowaliśmy!- podlecieli chłopcy do nas. Popatrzyłam wymownie na mojego chłopaka. On uśmiechną się do mnie i przyciągną do siebie, obejmyjąc w pasie.
-Chcieliśmy wam powiedzieć, że od dzisiejszego dnia jesteśmy parą.- powiedziałam uśmiechnięta, wtulając się w mojego misiaczka.
-No to gratulacje.- powiedział Liam. Chłopcy wytłumaczyli Niallowi, o co chodzi z menadżerem i po chwili już wszyscy siedzieliśmy w samochodzie. My uparcie chciałyśmy, żeby nas podwieźli pod dom Izy, ale oni niestety mieli władzę, bo oni prowadzili i musiałyśmy jechać z nimi. Kiedy znaleźliśmy się już u menadżere w gabinecie, Niall chwycił mnie za rękę. Wszyscy usiedliśmy, a mój chłopak przdstawił mnie i Izę i powiedział, że jesteśmy parą. Menadżer powiedział krótkie "OK" i dodał, że miło nas poznać. Potem zaczął coś mówić o tym, że chłopcy w październiku zaczynają trasę koncertową, związaną z ich niedawno nagraną płytą. Po jakieś godzinie chłopcy skończyli rozmowę z menadżerem i mogli już wracać do domu. My uparcie domagałyśmy się odwiezienia nas do domu. Tym razem panowie ulegli i odwieźli nas do domu Izy. Przed wyjściem z samochodu, pożegnałyśmy się z każdym przyjacielskim misiaczkiem, a ja z moim chłopakiem dodaliśmy do tego całusa i proźbe o zadzwonienie. Wysiadłyśmy i weszłyśmy do budynku. Zmęczone, padłyśmy na łóżko i momentalnie zasnęłyśmy.

------------------------------------------------------------------------------------------
Już jestem, a ze mną rozdział 8 ! Wiem, że to głupie, ale chciałam wam się pochwalić, że weszłam z moim bratem i tatą na Szpiglasowy Wierch ( 2175 m n.p.m. ). W roku szkolnym rozdziały będą się ukazywać raz w tygodniu, bo ja chodzę do 2 szkół. Nie będę tłumaczyć, bo to skomplikowane, ale w związku z tym będe siedziała w jednej z nich nawet do 20 czasami. Tak więc, w ltóre dni tygodnia dokładnie się będą rozdziały ukazywać nie wiem, to się okaże. Myśle, żeby dodać z boku Aktualności, wtedy będzie wiadomo kiedy, bo napewno nie będzie to tak, że rozdziały będę np. w każdą sobotę. Się rozpisałam ;)
DOBRANOC PCHŁY NA NOC KARALUCHY NA RANO !!! :*
Mania :D

Versatile Blogger Award


Regulamin:
1. Podziękować za nominacje osobie, dzięki której zostałaś włączona do gry
2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby
4. Nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
5. Poinformować o fakcie nominowania autorów blogów

                                                               Za nominację dziękuję YourSmile





Ciekawostki na mój temat:

1. Lubię czytać książki teologiczne.
2. Tak jak Give Me Love, kocham marchewki i brokuły.
3. Uwielbiam śpiewać i grać na fortepianie.
4. Jestem najmłodsza w domu. Mam 2 starszych braci, jeden jest ode mnie 2 lata starszy, a drugi 12.
5. Kocham chodzić po górach.
6. Jestem koszmarnym zmarźluchem, mam cały czas zimme dłonie i stopy.
7. Od wrześnie idę do pierwszej gimnazjum.

Przepraszam za tak mało nimimacji


Jeszcze raz przepraszam za tak mało nominacji, ale nie zdążyłam znaleźć i przeczytać więcej blogów, a nie chciałam, żeby pod jednym postem tej samej osoby było 10 nominacji.

piątek, 16 sierpnia 2013

Ważne !

Informuję was, że iż jestem na wakacjach w polskich górach, postanowiłam "wziąć urlop" od pisania tego bloga, na czas pobyta w tatrach. Skońxzę ten wypoczynek wysokogórski tak ok. 25 sierpnia. Niestety jestm zmuszona do posania rozdziału na wspólnym blogu, moim i Give Me Love, więc tam moje rozdziały się ukażą, ale tu nie do 25.08 najwcześniej.

Posdrawiam i miłych ostatnich dni wakacji :*

Mania :D

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 7

"oczami Izy"

Obudził mnie SMS. Była dopiero 7:00, więc zastanawiałam się, kto jest taki inteligentny, że pisze do mnie w "środku nocy". Spojżałam na wyświetlacz. Był to nie kto inny, jak tylko moja kochana Kasieńka. Widomość brzmiała "Iza, proszę, jeśli to możliwe to przyjdź do mnie, albo chociaż zadzwoń. Potrzebuje twojej rady". Nie byłam pewna, co o tym myśleć, ale szybko wyskoczyłam z łóżka, poleciałam do łazienki, ogarnęłam się, zostawiłam mamie karteczkę, że idę do Kasi i pobiegłam do domu przyjaciółki. Kiedy zapukałam do drzwi, usłyszałam łomot biegu po schodach i po chwili otworzyła mi trochę smutna Kasia. Bez słowa rzuciła mi się na szyję.
-Co się stało?- zapytałam, kiedy dziewczyna mnie puściła i weszłyśmy do domu
-Choć na górę, to ci opowiem.- powiedziała dziewczyna dziwnym głosem. Takim jakimś bezradnym, ale można było usłyszeć w nim troche takie jakby rozmarzenie, czy coś w tym rodzaju. Znam się na tym, bo w podstawówce pełniłam rolę takiego jakby psyhologa klasowego. Poszłam za przyjaciółką na górę. Weszłyśmy do jej pokoju. Usiadłam na fotelu przy biórku i zapytałam:
-No to co się stało, Kasia?
-Iza, potrebuję twojej rady- mówiła dziwnie podekscytowana i taka jakaś zmarnowana
-No to powiedz, o co chodzi- pytałam, jak dyplomowany psyholog
-No chodzi o Nialla- zaczęła niepewnie- bo... bo ja... chyba się zakochałam.- wydusiła z siebie Kasia, a ja wytrzeszcyłam oczy, jakbym kosmitę zobaczyła. Próbując się jak najszybciej opanować, zamknęłam oczy i już po chwili byłam ogarnięta.
-A o co dokładnie chcesz zapytać, a propo twoich uczuć- chyba pójdę na psyhologię
-No bo ja nie wiem, jak mu to powiedziedzięc, pokazać czy oś takiego-opowiadała Kasia
-Najpierw trzeba upewnić się czy on też to samo do ciebie czuje- odpowiedziałam spokojnie
-I oto też chodzi, bo nie wiem tego. Wczoraj, kiedy chłopcy mnie odprowadzali, bo ty już byłaś w domu. Jakoś tak miło się czułam, kiedy patrzył mi prosto w oczy. Tak coś we mnie drgnęło. Chyba w nim też, bo zauważyłam, jak mu się oczy błyszczały.- odparła dziewczyna
-No dobra. Musisz mu pokazać, że coś do niego czujesz, ale nie za bardzo, bo nie jesteśmy pewne, czy on coś czuje do ciebie. Jeśli tak, to niech to udowodni. Moim zdanie, mężczyzna powinien zrobić ten pierwszy krok.- uspokoiłam Kasie. Widocznie uleciały z niej emocje. I bardzo dobrze.

"oczami Nialla"

Obudziłem się tak ok. 12:00. Poszedłem do łazienki, ogarnołem się i poszedłem na dół do kuchni. Zrobiłem sobie śniadanie i usiadłem przy stole. Ciągle dręczyły mnie myśli na temat Kasi. Nie wiem co mam z tym zrobić. Cały czas myślę o niej. Chciałbym jej powiedzieć, że ją kocham, ale nie wiem jak. Nagle do kuchni wszedł Harry, a za nim Louis. Może ich się zapytam, co mam zrobić. Oni mi napewno pomogą.
-Cześć- przywitali się ze mną
-Cześć- odpowiedziałem- Chłopaki, mogę was prosić o radę?- zapytałem niepewnie
-No jasne- odpowiedział Harry z uśmiechem
-A co się stało?- zapytał Lou
-No... bo chodzi... o Kasię- jąkałem się zakłopotany. Chłopcy uśmiechnęli się do mnie, na znak, że wiedzą o co chodzi. Dobrze mieć przyjaciół, którzy rozumieją cię bez słów.
-Co mam zrobić?- zapytałem bezradnie
-Może pójdźcie sami na spacer, albo coś w tym stylu- zaproponował wesołek
-Tyle, że ja nie wiem czy ona mnie kocha- powiedziałem smutny
-Jasne, że cie kocha! Nie widziłeś jej miny wczoraj pod jej domem?- uspokoił mnie Harry
-No widziałem, ale to przecież nic nie musi znaczyć
-Oczywiście, że coś zanczy!- powiedział Lou tonem polityka
-Dobra, tylko trzeba wymyśleć, jak jej to powiedzieć
-Zaproś ją do nas, albo może my przyjedźmy do niej- powiedział Zayn, który właśnie wszedł do kuchni
-Lepiej niech pojedzie sam, będzie lepiej- powiedział Hazza
-Dzięki chłopcy! To ja już do niej pędzę- powiedziałem radośnie
-Ale kolego! Poczekaj! Najpierw zapytaj jej się czy chce się spodkać- powiedział Liam, który w tym momencie wszydł do pomieszczenia
-No właśnie! Tylko lepiej zadzwoń, to będzie lepsze- napomniała mniw Zayn
-Wielkie dzięki za rady! Bez was nigdy bym na to nie wpadł!- podziękowałem i szczęśliwy. Oni zaczęli się śmiać, z mojego podniecenia. Pobiegłem do swojego pokoju i wykręciłem numer do Kasi.
-Halo?- usłyszałem jej melodyjny głos
-No cześć! Jak się spało?- pytałem troche niepewnie
-A , dobrze. Co cię zmusiło, żeby wybierać numer do mnie-zarzartowała
-Bo... chciałem zapytać, czy może byś nie chciała wybrać się do parku, albo coś takiego?
-Wiesz, niezbyt mogę, bo rodzice pojechali z moim najstarszym bratem, jego żoną i córeczką na wakacje i zostałam sama z moim drugim bratem, a on kazał mi posprzątać w domu, bo sam wybrał się do kina z kumplami
-To może ci pomogę?- zaproponowałem
-Nie trzeba!- mówiła mi dziewczyna
-Oj tam, oj tam! Pomogę ci! Bedziesz szybciej miała to z głowy
-OK, jak chcesz- powiedziała Kasia
-Dobra, to za 10 min będę- powiedziałem
-OK, to do zobaczenia- odparła radośnie dziewczyna.
-Paaaa!
-Buziaczki! Paaaaaaaa!- po jej słowach rozłączyłem się. Ogarnąłem się, krzyknąłem do chłopcówi krzyknąłem do chłopców, że idę. Oni odpowiedzieli mi słowami "Powodzenia!" i tym podobne. Wybiegłem z domu i popędziłem do Kasi. Byłem pod jej domem po jakiś 10 min. Już miałem zapukać, ale drzwi same się otworzyły, a w nich stała uśmiechnięta Kasia. Zaprosiła mnie do środka. Posłusznie wszedłem.
-Tak jak mówiłam, muszę posprzątać. To ty może usiąć na kanapie w salonie i włącz sobie telewizor, jeśli chcesz, a ja wezmę się za spątanie kuchni- powiedziałam dziwczyna, probawdząc mnie do salonu.
-Może mógłbym ci w czymś pomóc?- zapytałem
-Nie, nie trzeba, sama dam radę- tłumaczyła brunetka
-Widzę, że jest tu niezły bajzel, może jednak ci pomogę?- dalej proponowałem
-No dobra, jak chcesz, to zmyj w zlewie, bo w zmywarce się myją naczynia- powiedziała
-Ok- odparłem radośnie. Nie lubię zmywać w zlewie, ale czego nie robi się dla osoby, którą się kocha. Po ok. 2,5 godziny dom był sprzątnięty na błysk. Usiedliśmy zmęczeni na kanapie i włączyliśmy film. Była to komedia, którą Kasia wybrała. "Grown ups", bo tak nazywał się ten film, to naprawdę śmieszny film. Kiedy skończyliśmy go oglądać, przypomniałem sobie, po co tu przyszedłem. Byłem trochę zdenerwowany. Nie wiedziałem, jak dziewczyna zareaguje na moje wyznanie. Pomyślałem "Teraz, albo nigdy".

"oczami Kasi"

-Kaaasiaaa...- zapytał nieśmiało Niall
-Tak?
-Booo...- jąkał się. Położyłam palec na jego ustach, usiszając go. Spojżałam w jego piękne oczy. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go namiętnie. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, uśmiechnęłam się do niego i wyszeptałam :
-Jeśli o to chodzi, to zgadzam się- po tych słowach oczy mu zbłysły. Ja uśmiechałam się szeroko. Potem wtuliłam się w niego, a on wyszeptał mi do ucha :
-Kocham cię, Kasia.
-Ja ciebie też.- spojżałam mu się prosto w oczy, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.

------------------------------------------------------------------------------------------
Udało mi się dodać go dzisiaj ! Rozdział 7 przed wami ! Mam ogromną prośbe do was, jeśli możecie, po przeczytaniu proszę o komentarz.
Buziaczki :*
Mania :D

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 6

"oczami Izy"

Kiedy obudziłam, było już zupełnie jasno. Koło mnie nie było Kasi, ale to normalne, bo ona na na ogół wstawała wcześniej niż ja. Wygrzebałam się z łóżka przyjaciółki, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Kiedy wróciłam z łazienki, zobaczyłam, że Kasia dostała SMS-a. Podniosłam jej telefon i zeszłam na dół, gdzie siedziałam moja przyjaciółka.
-Dzień dobry!- przywitała mnie dziewczyna
-Cześć-odparłam, jeszcze zaspana
-Co cię sprowadza na dół-spytała radośnie
-Dostałaś chyba SMS-a - odpowiedziałam i podałam jej telefon. Dziewczyna wzięła go do ręki i kiedy przeczytała wiadomość omal nie spadła z krzesła. Co ją tak przeraziło? A może zdziwiło? W każdym razie szczęka opadła jej do podłogi.

"oczami Kasi"

Wzięłam telefon od Izy i przeraziłam się. Nie tylko treścią, ale też nadawcą. Był to Niall. Napisał do mnie " Jak się spało, Tobie i Izie? :)".
-Co się stało?- zapytała dziewczyna, z dziwnym wyrazem twarzy
-Łap mnie, Iza, bo zaraz zemdleje- odparła teatralnie
-No, ale powiedz- pytała Iza
-Zobacz- podsunęłam jej komórkę pod nos. Po chwili ona też była w szoku. Jednak ona otrząsnęła się szybciej niż ja i powiedziała:
-Odpisz mu coś
-Tylko co?- zapytałam głupio, ale wyłączyło mi się zupełnie myślenie. Często to się zdarza, bo mam tendencję do głupawek i tak dalej...
-No odpowiedz na jego pytanie- podpowiedziała trochę podirytowana moją bezmyślnością przyjaciółka
-Ok- odpowiedziałam, już trochę ogarnięta. Podniosłam telefon ze stołu i napisałam "Dobrze :) A Tobie? ;)". Nacisnęłam przycisk "Wyślij" i odłożyłam komórkę z powrotem na stół. Nie byłam pewna, co o tym myśleć, bo nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Powoli dochodziłam do siebie, kiedy zabrzęczał mój telefon. Spojżałam na Izę i przeczytałam wiadomość "Dobrze. Macie dziś czas? :)". Też od Nialla.
-Mamy dziś czas?- zapytałam przyjaciółkę uśmiechając się szeroko
-Mamy-odparła dziewczyna. Napisałam mu "Mamy, a co się stało?". Po jakichś 2 min dostała odpowiedź "Może chciałybyście iść z nami na pizze, albo coś takiego? ;)".
-Chcemy iść z nimi na pizze, albo coś takiego?- zadałam pytanie śmiejąc się
-Chcemy- odpowiedziała rozbawiona Iza. Odpisałam mu, że chcemy i poszyłyśmy na górę, żeby Iza wzięła swoje rzeczy. Przyjaciółka pozbierała ubrania i poszłyśmy do jej domu. Dziewczyna oddała mi moje ubrania i przebrała się w swoje, i poszłyśmy do mnie. Odniosłam rzeczy i usiadłyśmy przed telewizorem, kiedy nagle usłyszałyśmy pokanie do drzwi. Iza poszła otworzyć. Po chwili usłuszałam znajome głosy. Kiedy wyszłam z salonu ujżałam Ize i chłopców, z którymi byłyśmy umuwiome na jedzenie.
-Cześć Kasia!-przywitali mnie wszyscy razem, jakby na 1 2 3. Zaśmiałam się, bo było to komiczne.
-Cześć chłopcy!-odparłam, nadal się śmiejąc.
-To co, idziemy?- powiedziała dziewczyna, kiedy ogarnęłam się trochę
-Jasne!- odparliśmy wszyscy razem. Całe szczęście, że nie ma nikogo z mojej rodziny w domu, bo za ten hałas dostałabym taki ochrzan, że bym do końca roku pamiętała. Moi rodzice nie nawidzą hałasu, więc dobrze, że już wyszli z domu. My również opuściliśmy mój dom i poszliśmy w stronę centrum miasta. Kiedy tak szliśmy, usłyszałam za sobą głos
-To kiedy coś zjemy?- zapytał Niall. Szczerze mówiąc, ja też jestem już głodna, bo również mam żołądek bez dna, zresztą Iza to samo. Tak się w dzieciństwie nauczyłyśmy i teraz jemy na potęgę.
-A co chcesz zjeść?- zapytałam uśmiechnieta
-Może być pizza?- zapytał, a jego oczy zaczęły błyszczeć, jak u małego dziecka kiedy prosi o zabawkę. Roześmiałam się głośno. Zresztą nie ja jedyna. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Potem doszliśmy do wniosku, że chba najlepiej i najbezpjeczniej będzie pójść do domu i zamówić tam pizze. Poszliśmy więc do domu chłopców. Droga zajęła tak z 15 min. Kiedy zlaeźniśmy się w środku zaniemówiłam. Było tu cudownie. Poszliśmy do salonu. Ja i Iza ostrorznie usiadłyśmy na kanapie. Chłopcy zamówili pizze.
-Może coś obejżymy?- zaproponował Zayn. Wszyscy się zgodzili. Chłopcy, po ostrej wymianie zdań, wkońcu ustalili, co będziemy oglądać. Wybrali " Independence Day". Siedzieliśmy tak przed telewizorem, jeszcze wszyscy żywi, bo cilm dopoero się zaczął, kiedy usłuszśliśmy dzwonek do drzwi. Niall, widząc, że to pizza, pobiegł do drzwi, jak małe dziecko. To tak słodka i śmiesznie wyglądało, że najpierw z Izą powiedziałyśmy "Ooooooooo", potem wszyscy zaczęli się śmiać, kiedy do salonu wszedł blondyn z pizzą. Też byłam głodna, więc wzięłam kawałek i szybko go zjadłam, jednak chłopcy byli szybsi. Kiedy skończyłam jeść, nie było już ani kawałka pizzy. Musiałam obejść się smakiem. Bywa.

"oczami Izy"

Kasia była widocznie zawiedziona brakiem jedzenia na dokładkę. Mój wieczny głodomor. Zresztą Niall to samo. Oni do skebiebie pasują. Nie tylko pod względem apetytu, ale ogólnie. Chyba coś między nimi będzie... No, ale wracając do teraźniejszości. Film oglądała, tylko w polskiej wersji językowej jako mała dziewczynka, więc nie rozumiałam niektórych scen, ale teraz, kiedy je rozumiem, ten film nabiera sensu. Trwał on ponad 2 godziny.
-Wiecie co? My musimy już się zbierać- powiedziała niepewnie Kasia
-Nooo, bo nasi rodzice nas uduszą, a nasze głowy powieszą na płocie- zarzartowałam
-Albo poprzegryzają tętnine-zachchotała przyjaciółka
-Dobra, to może żeby uniknąć krwawych rzeczy, to może my was odprowadzimy do domu?- zaproponował wesołek, z wiwlkim bananem na twarzy, szczerząc zęby. Roześmiałyśmy się i zgodziłyśmy. Po ok. 15 min drogi dotarliśmy pod mój dom. Pożegnałam się z Kasią i chłopcami i weszłam do środka.

"oczami Nialla"

Kiedy Iza weszła do swojego domu, zostało jeszcze odprowadzić Kasie. Nie wiem dlaczego, ale coś mnie urzekło w tej dzkewczynie. Jakaś niewidzialna siła wstrząsnęła mną i chyba coś do niej czuję. Ale jeszcze muszę nad tym wszystkim pomyśleć, żeby z tego nie wyszło nie wiadomo co. Kiedy dotarliśmy pos dom Kasi, powiedziałem:
-Miło miną ci dzień w naszym towarzystwie?
-A jak myślisz?- puściłam mi oczko
-Chyba dobrze, ale powiedz, trafiłem?
-Z pewnością- odparła zagadkowo dziewczyna, uśmiechając się tajemniczo
-Dobra, dość tych czułości, bo cały chodnik zajmujemy- powiedział Zayn. Miał rację. Kasia uśmiechęła się do mnie serdecznie i mocno przytuliła na pożegnanie. Chłopców też uściskała. Wchodząc do domu pomachała nam jeszcze, a kiedy chłopcy się odwrócili, posłała mi całusa. Wtedy moje serdouszko drgnęło i przeszedł mnie taki przyjemny dreszczyk. W tej chwili byłem niemalże pewny, że się w niej zakochałem. Tylko czy ona czuje do mnie to samo, co ja czuję do niej?

------------------------------------------------------------------------------------------
Jest oto i rozdział 6. Ciężko mi się go pisało, bo mój starszy brat nie daje mi spokoju i cały czas przszkadza. Nie wiem kiey dodam następny, ale napewno nie jutro, bo jestem w górach, a mój tata to zapalony taternik, więc cały czas łazimy ;)
Buziaczki :*
Mania :D

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 5

W sobotni poranek obudziło mnie brzęczenie telefonu pod poduszką. Zerknęłam zaspana pod moją poduszeczkę. Zobaczyłam tylko, że dostałam SMS-a od Izy, w którym napisała "Dzień dobry, kochana! :P Ja nie mogę się już doczekać, a ty? " Osoba nie wtajemniczona, nie widziałaby o co chodzi, ale ja dobrze wiedziałam co jest grane. Samoistnie uśmiechnęłam się do telefonu. Odpisałam szybko "Ja również nie mogę się doczekać ! O której dzisiaj się spotykamy? Może 12.00?". Po ok. 30 s dostałam odpowiedź, a brzmiała ona "OK, 12.00 u mnie w domu". Ja odpisałam "Tak, honey!". Potem wstałam z łóżka i powlokłam się do szafy. Wyjęłam nową bluzkę z uśmiechniętą buźką i jeansowe shorty. Zabiegłam na dół i spojżałam na zegarek. Była 11.35, więc pośpiesznie wyjęłam miskę, płatki i mleko i zrobiłam sobie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku popędziłam do łazienki, wykonałam pare rzeczy, takich jak mycie zębów i czesanie. Załorzyłam trampki i zostawiłam karteczkę na stole " Jestem u Izy - Kasia :) ". Szybko wybiegłam z domu, bo była 11.55. Jednak przeszkodziło mi czerwone światło na przejściu dla pieszych. W tym momencie uświadomiłam sobie, że zapomniałam założyć skarpetek do vansów, ale teraz to już nie ma znaczenia, bo chcę jak najszybciej znaleźć się u Izy. Szybko znalazłam się na ganku domu moje przyjaciółki. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzyła mi Iza. Przywitałyśmy się przyjacielskim misiaczkiem. Weszłyśmy do środka, apotem do pokoju przyjaciółki. Ona walnęła się na łóżko, a ja za nią, bo mówiono mi mnóstwo razy, żebym czuła się u nich w domu jak u siebie, więc się stosuję. Ciszę przerwała Iza
-To co teraz robimy?- zapytała takim tonem, jakby dopiero co wstała
-Nie mam zielonego, niebieskiego, fioletowego, ani sinowopuciastego w ciapki pojęcia-odparłam podobnym tonem
-Może pójdziemy na miasto?- zapytała entuzjaztycznie
-Jasne! Lubię włuczyć się po mieście od rana do wieczora-odpowiedziałam żartobliwie
-Pamiętam, jak się zawsze włuczyłyśmy razem w wakacje, no ale to było po mniejszym mieście niż londyn, dużo mniejszym, bo Płock nie był taki duży.-powiedziała Iza, dziwnie patrząc przed siebie, ale ona tak zawsze, kiedy się zamyślała
-No nie był, ale chodźmy, bo znając twoje możliwości, mogłabyś się tak zamarzyć do wieczora i nie poszłybyśmy na koncert-przypomniałam jej. Ona momentalnie oprzytomniała i ruszyłyśmy do wyjścia z domu. Kiedy już znalazłyśmy się na ulicy, odetchnęłyśmy świeżym powietrzem i uśmiechnięte poszłyśmy chodnikiem. Zaczęłyśmy się głośno śmiać, bo przypomniałyśmy sobie pewne zdarzenie z naszej przeszłości. Kiedy opanowałyśmy się w końcu, przypomniałyy sobie, że o 17.00 zaczyna się koncert. Była dopiero 14.15, ale lepiej być wcześniej. Iza wyjęła z kieszeni portwel, żeby upewnić się, czy ma przy sobie bilety, ale na nasze szczęście leżały one grecznie na dnie portwela. Pochodziłyśmy jeszcze po mieście i o 16.30 ruszyłyśmy pod miejsce, gdzie miał być koncert. Weszłyśmy do środka i stanęłyśmy tam, gdzie nam kazano. Koncert trwał ok. 1,5 godziny. Był cudowny. Potem ruszyłyśmy z Izą za kulisy po autografy. Ledwo tam dotarłyśmy, bo byłomstrasznie dużo osób. Kiedy w końcu udało nam się podejść, stałyśmy jak wryte. Zobaczyć tych chłopaków z bliska było moim jednym z wielkich marzeń. W końcu oni przerwali ciszę:
-Jak macie na imię?-zapytał przyjaźnie Liam
-Ja jestem Kasia-odrzekłam, kiedy już oprzytomniałam
-Bardzo ładne imię-powiedzieł Niall szeroko się uśmiechając. Odwzajemniłam uśmiech.
-A ja jestem Iza-powiedziała jeszcze chyba niedokońca przytomna przyjaciółka
-My chyba nie musimy się przedstawiać-zaśmiał się Louis
-Oczywiście, że nie- również się zaśmiałyśmy
-No to proszę, pa pa!! -pożegnali się z nami i wyszłyśmy jak jakieś zaczarowane. Nigdy się nie spodziewałam, że kiedyś ich spodkam na żywo, a jednak. Po tym wszystkim poszłyśmy do star bucksa. Od jakiegoś czasu często tam wpadamy. W pewnej chwili usłyszałam znajomy głos.
-Kasia?! Iza?! Co wy tu robicie?!- był to Adam.
-Siedzimy-odparłam spokojnie, kiedy podszedł bliżej.
-A co ty... Eee-kiedy spojżałyśmy na niego zaniemówiłuśmy. Adam, tak jak my uważałyśmy jest forever alone, a tu widzimy go w star bucksie z jakąś dziewczyną. Porozumiewawczo spojżałam na Izę. Ona odwzajemniła to złlwieszczym uśmiechem. K zaczęło się piekło dla mojego braciszka
-Adam, co robisz tutaj, z tą dzkwczyną, przecież o tej porze zawsze grasz na kompie w angry birds, albo smacznie śpisz, bo już późno.-powiedziałam, powodując tym zdziwienie na twarzy tej dziewczyny
-To jest moja dziwczyna, Amber i jesteśmy na randce. A wy co robicie tutaj o tej porze?-zapytał próbując odwrócić temat i przy okazji czegoś się dowiedzieć
-My byłyśmy na koncercie, przecież ci mówiłyśmy. Ach ten Adam, ma króciutką pamięć-zaśmiała sie Iza
-A, skarbie to jest moja siostra, Kasia-pokazał na mnie wyraźnie zakłopotany-A to jest jej przyjaciółka, Iza-pokazł na Izę. A tak w ogóle, to ta cała Amber była typem dziwczyny taki plastic-fantastic. Nie wiem jak mój brat może przebywać w towarzystwie tej dziewczyny, a tym bardziej jej dotykać, całować i tak dalej.
-A na czyim koncercie byłyście-spytała dzkwczyna Adama
-Na koncercie One Direction. Jesteśmy ich fankami-odezwała się Iza
-Tych pedałów?
-To nie są pedały!!!- rzuciłyśmy jednocześnie, jak na 1 2 3
-Jak nie, jak tak-Adam kłócił się z nami. A my ledwo powstrzymywałyśmy się od wybuchnięcia głośnym śmiechem, patrząc na tą cała lalkę barbie, Amber. Patrzyła na Adama, jak na ostatniego idiotę. Wkońcu zaczęła trząchać Adamem i pytać się co to wszstko ma znaczyć?
-Kochanie, spokojnie, zaraz z to załatwię i pójdziemy gdzie indziej, tylko muszę skończyć z dziewczynami- nieskutecznie próbował ją upokoić, jednocześnie dracząc się z nami na temat 1D, robiąc z siebie pośmiewisko. Kiedy tak robił z siebie klaona, Amber zaczęła wystraszona piszczeć i z wrzaskiem wybiegła. My wybuchłyśmy długo powstrzymywanym śmiechem i przybiłuśmy sobie piątkę. On nadal wykrzykiwał, że OneDirection to pedały nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że Amber mu uciekła. Wtedy usłyszałeśmy z boku pytanie:
-To o nas rozmawiacie?- odwróciłyśmy się do źródła dźwięku i nie mogłyśmy uwieżyć swoim oczom. Stali tam chłopcy z One Direction. My nie wiedziałyśmy jak zareagować, ale chłopcy tego nie zauważyli, a przynajmniej nie dawali znać, że to widzą i Harry powiedział:
-O! Cześć dziewczyny!-powiedział, jakbyśmy się znali od lat
-Ty masz na imię Kasia, prawda?- zapytał uśmiechnięty Niall. Pokiwałam twierdzonco.
-Przecież tam było tyle fanek, jak więc zapamiętałeś akurat mnie?- zapytałam, ciuteczkę onieśmielona tym ich "wejściem smoka".
-Pamiętasz, co mówiłem tam na arenie? Masz bardzo ładne imię i właśnie dlatego zapamiętałem twoje i imię i ciebie-powiedział łagodnie się uśmiechając. Odwzajemniłam jego uśmiech. Wtedy zagadną nas Louis, który zdążył już z Zaynem i Liamem pogadać z Izą.
-Dziewczyny, kto to jest ten chłopak z który się kłóciłyście w innym języku?- zapytał, wskazując na Adama. Wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Kiedy się już uspokoiłyśmy, powiedziałam:
-To jest jeden z moich starszych braci, Adam.
-To dlaczego krzyczeliście w innym języku, a właściwie w jakim języku?- dociekał dalej Zayn
-Kłóciliśmy się w języku polskim, bo jesteśmy z Polski, tylko musieliśmy wszyscy wyjechać, bo i moi rodzice, jak i rodzice Kasi i Adama, dostali tu pracę.- odparła rozpromieniona i rozbawiona Iza
-Aaaaa, dlatego nic z tego nie rozumieliśmy!-zaśmiał się Harry
-Dokładnie!-odparłyśmy z Izą, jakby na 1 2 3. Wszyscy się śmialiśmy, tylko Adam stał jak figura woskowa. Był nadal zszokowany tym całym zdażeniem. Kiedy już się ogarneliśmy Liam zaproponował:
-Może przysiądziecie się do nas i posiedzimy razem?
-Świetny pomysł!- odparła uradowana Iza
-Ja już pójdę- powiedział na ucho Adam i niczym cień wyszedł. Usiedliśmy przy większym stoliku. Ja siedziałam pomiędzy Izą, a Niallem, a Iza koło mnie i Louisa. Zaczęli nas wypytywać o takie bzdety, jak ile mamy lat, z kąd dokładnie w Polsce jesteśmy intak dalej. Posłusznie odpowiadałyśmy na ich pytania. W pewnym momencie spojżałam na zegarek imprzeraziłam się była 2.47. Dyskretnie pokazałam Izie, która jest godzina. Przeprosiałyśmy chłopaców, że kusiamy wyjść.mOni nalegali, żebyśmy zostały, ale nie mogłyśmy. Tak więc oni zaproponowali, że nas odprowadzą. Zgodziłyśmy się. Postanowiłyśmy, że pójdziemy do mojego domu. Kiedy dotarliśmy już pod mój dom, oni na siłe wyciągnęli od nas numery telefonów i w podobny sposób dali nam swoje. Pożegnałyśmy się z nimi i weszłyśmy do domu. Zmęczone całym tym dniem szybko, każda z nas, więła przysznic i padłyśmy jak pies pluto.

------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam najmocniej, że nie dodawałam rozdziału, ale byłam nad morzem i nie miałam czasu go napisać. Ten rozdział powstał z pomocą mojej kochanej przyjaciółki Give Me Love. Zapraszam i polecam przeczytać jej bloga http://przyjaciele-to-wszystko-co-mam.blogspot.com/ i naszego wspólmego bloga http://when-i-look-too-your-eyes-i-see-hope.blogspot.com/2013_08_01_archive.html
Buziaczki :*
Mania :D

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 4

Ujżałam tam Jarka, Magdę i ich maleńką córeczkę, Łucję. Kiedy oni mnie zauważyli rzucili mi się na szyję. Wyściskałam wszystki po koleji, a Łucję wziełam na ręce. Dziwczynka dała mi buziaka i obieła moją szyję. Po chwili na dół zeszła Iza i kiedy zobaczyła mojego brata, bratową i bratanicę, samoistnie się uśmiechnęła. Podeszła do każdego i się przytuliła. Następnie weszliśmy do salonu. Opowiedzili nam, jak wygląda ich nowy dom i powiedzieli, że jeśli chcemy, możemy się do nich przejść, bo mieszkają bardzo blisko, bo tylko 2 przecznice dalej. Więc postanowiłyśmy iść do domu mojego brata. Dostałyśmy klucze i popędziłyśmy. Jednak zanim wyszłyśmy, Magda poprosiła nas, żebyśmy wzięły Łucję ze sobą. Zgodziłyśmy się. Więc poszłyśmy z malutką do ich domu. Otworzyłam drzwi i weszłyśmy. Łucja ma dopiero 1.5 roku, więc jest chyba najsłodszą istotką na całej ziemi. Kiedy znalazłyśmy się w środku, zaniemówiłyśmy. Dom był cudowny, nie do opisania. Kiedy jednak tak się zachwycałyśmy, Łucja zaczęła płakać z niewiadomego powodu i krzyczała "Mama!", więc uznałyśmy, że chce do mamy. Zmknęłysmy drzwi i ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Wszycy byli zdziwieni, że tak szybko wróciłyśmy, ale kiedy poznali powód, odrazu przwstali się dziwić. Magda wzięła córeczkę na ręcei wyszła z pomieszczenia. My powiedziałyśmy, że idziemy na górę i z prędkością światła pobiegłyśmy do mojego pokoju. Wróciłyśmy do naszego poprzedniego zadania. Kiedy poszłam do łazienki, Iza znalazła śmiszny filmik w necie. Kiedy wróciłam, pokazała mi go. Zaczęłyśmy rozmawiać na temat sobotniego koncertu. (I-Iza, J-Ja)
I-Nie mogę się doczekać tego koncertu!
J-Ja również. W co się ubierzemy?
I-Ja zakładam shotry i nową bluzkę, którą ostatnio kupiłam.
J-Ja nie wiem, co mam założyć, bo wszystko, co mam, jest stare i zniszczone. Może wybierzemy się na zakupy jutro?
I-Dobry pomysł! Muszę kupić sobie nowe trampki.
J-No to jesteśmy umówione. Jutro, przed galerią.
I-OK, będę cię oporowadzać, żebyś mi się tam nie zgubiła czasem.
J-A potem na kawę?
I-Oczywiście! Tak jak kiedyś.
Naszą rozmowę przerwał telefon Izy. Dziewczyna odebrała i wzięła na głośnik. Dzwoniła jej mama. Pani Malinowska powiedziała, że moja przyjaciółka musi wracać do domu. Tak więc, kiedy Iza się rozłączyła zeszłyśmy na dół i pożegnałyśmy. Dziwczyna wyszła, a ja wróciłam na górę. I w ten sposób miną mi cały dzień. Kidy było już późno, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.

------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, krótki, ale nie mam głowy do dialogów, a one zawsze zajmiją najwięcej miejsca. Tak więc, kolej,y dodam jutro, albo dziś wieczorem
Buziaczki :*
Mania :D


środa, 24 lipca 2013

Rozdział 3

Obudziło mnie jakieś szuranie w pokoju obok. Ponieważ jeszcze nie znam tak dobrze tego domu, wstałam i poszłam do źródła hałasu. Otworzyłam lekko drzwi i zobaczyłam Adama, który przestawiał meble. Spojżałam na to miną typu "WTF?!!!".
-Co ty tworzysz, jeśli można wiedzieć?-zapytałam
-To co uważam za słuszne-odparł zgryźliwie brat
-A dokładnie?
-Przemeblowanie
-A pokiego?-zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona niż wcześniej
-Wypad z mojego pokoju!-zdenerwowała się chłopak
-Wyjdę, jeśli obiecasz, że nie będziesz mi szumrował rano, bo chce spać-powiedziałam i wyszłam nie czekając na odpowiedź.
Szybko wskoczyłam pod kołdrę i włożyłam słuchawki do uszu. Zdziwiło mnie to, że jeszcze grała muzyka, a włączałam ją wieczorem, kiedy kładłam się spać. Już prawie zasnęła, ale znowu usłyszałam to okropne szuranie. Czerwona ze złosci rzuciłam poduszką o podłogę. Chiałam już pójść do Adama, ale nagle usłuszałam ciche "sory" i powstrzymałam się od moich zamiarów. Podgłosiłam muzykę i spokojnie pogrążyłam się w marzeniach. Wkońcu, nie wiem kiedy, zasnęłam. Obudził mnie, tym razem, dzwoniący telefon. Zaspana spojżałam na ekran urządzenia i spokojnie odebrałam. Dzwoniłam Iza. (I-Iza, J-Ja)
J-No cześć skarbie
I-Dzień dobry śpioszku! Chyba cię obudziłam?
J-Nie szkodzi. Co cię zmusiło do wybrania numeru do mnie?
I-Chcę cię poinformować, iż w sobotę odbędzie się koncert One Direction w Londynie.-powiedziała tajemnieczym głosem
J-I co w związku z tym?-zapytałam niepewenie
I-To, że zdobyłam na niego dla nas bilety!-odparła podekscytowana
J-COOOO?!!!
I-Właśnie to co słyszałaś, idziemy w sobotę na koncert 1D w Londynie
J-O, dzięki!!! Jesteś kochana! Że ci się chciało to wszystko załatwiać
I-Nie było żadnych problemów.
J-A właściwie, jak to zrobiłaś?
I-Nic prostszego! Zauważyłam, że jest konkurs w internecie, a nagrodą są dwa bilety na koncert One Direction, z wejściem za kulisy. Więc spróbowałam szczęścia. Rozwiązałam test i wygrałam. Teraz ci o tym mówię, bo wybrałam ciebie, jako drugą osobę, która ze mną pójdzie. Tak naprawde, nie pomyślałam o nikim innym. Także przygotuj się na koncert w sobotę. Przyjdę do ciebie dzisiaj, żeby pomóc z rozpakowaniem.
J-Dziękuję, jesteś najwspanialszą osobą na świecie
I-Nie ma za co. Mogę przyjść o 10.30?
J-A która jest?
I-10.00
J-Jasne, rodzice poszli do pracy, więc jestem sama z Adamem
I-No to za pół godziny będę
J-OK, no to do zobaczenia. Paaaaaa!
I-Paaaaaa!
Odłożyłam telefon i wyskoczyłam z łóżka. Ubrałam się szybko w jeansowe shorty i T-shirt z myszką Micky, do tego czerwone trampki. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Potem zeszłam na dół i zobaczyłam Adama jedzącego śniadanie. Wyjęłam miskę i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Po zjedzeniu śniadania zerknęłam na zegarek i ucieszyłam się, bo była 10.25, czyli za 5 min przyjdzie Iza. Posprzątała po sobie. Po skończonej pracy usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam szybko i ujżałam nie kogo innego, jak Izę. Przywitałam ją uściakiem. Potem wpóściła do środka. Iza zainteresowana wystrojem rozglądała się w około. Oprowadziła przyjeciółke po całym domu. Potem weszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku. Zaczełyśmy rozmawiać o sobotnim koncercie. Kiedy wkońcu zakończyłyśmy temat, postanowiłyśmy rozpakować moje rzeczy. Usiadłyśmy przy pudłach i zaczęłyśmy wyjmować rzeczy z kartonów. Tak minął nam czas do godziny 16, potem usiadłyśmy przed laptopem i zaczęłyśmy szperać w necie. Nagle usłyszałam głośne pukanie do drzwi. Wrzasnęłam na dół do Adama, żeby otworzył. On posłusznie otworzył drzwi i usłyszałam jak z kimś się śmieje. Dobrze znałam ten głos, a raczej głosy. Przeprosiłam Izę i zbiegłam na dół. Ujżałam tam...

------------------------------------------------------------------------------------------
Oto i rozdział 3. Chyba słaby, ale w końcu widać, że o 1D ten blog. Następny nie wiem kiedy się ukaża, ale postaram się dodać jak najszybciej.
Dobranoc :*
Mania :D

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 2

Nagle obudziło mnie nieprzyjemne szturchnięcie . Niechętnie otworzyłam oczy . Zobaczyłam uśmiechniętą mamę , króta mówiła , że zaraz lądujemy i żebym zapięła pasy . Posłusznie odłożyłam mp3 i zapięłam pasy . Po jakiś 20 min samolot dotkną ziemi . Wyszliśmy z samolotu i skierowaliśmy się do miejsca , gdzie trzeba odebrać bagaże . Kiedy odebraliśmy bagaże , skierowaliśmy się do wyjścia . Po wyjściu z lotniska zobaczyłam moją przyjaciółkę , Ize , czekającą na mnie z jej rodziną . Angelika , młodsza siostra Izy , rzuciła się na mnie i wyściskała mnie od stup do głowy . Ja odwzajemniłam uścisk . Potem rzuciłam się na Ize , a ona z całej siły mnie uścisnęła . Kiedy dziwczyna mnie puściła , zauważyłam , że nasze rodziny śmieją się z nas . My też zaczęłyśmy się śmiać . Po jakimś czasie rodzina Izy pojechała do swojego domu , a my wynajęliśmy taksówkę i pojechaliśmy do naszego nowego domu . Po jakiś 30 min drogi znaleźliśmy się pod poęknym domem z ogródkiem. Kiedy wysiedliśy z samochodu i wypakowaliśmy resztę rzeczy , weszliśmy do budynku . Zdziwił mnie nowoczesny wystrój całości , bo wiem , że mój tata nie lubi takiego stylu i gdyby mógł zamieszkałby w dworku . Mniejsza o większość . Dom był cudowny . Kiedy obeszliśmy wszystkie pokoje , weszliśmy do mojego nowego pokoju , który był ostatnim pokojem , którego nie widzieliśmy . Było to przestronne pomieszczenie , którego ściany były w moich ulubionych kolorach : neonowej zieleni i ciemnego fioletu . Łóżko stało w rogu , na północny-zachód od wejścia . Było okrągłe i leżało na nim mnóstwo poduszek . Było one tak jakby wciśnięte w podłogę , a nad nim , na podwyższeniu , było biurko , a raczej poduszka , służąca za siedzenie i długa półka , która była biórkiem . Wszystko to sprawiało , że poczułam się jak w niebie . Spojżałam na rodzicó i rzuciłam im się na szyję . Wyściskałam ich i wycałowałam . Byłam im tak wdzięczna , że szok . Potem spojżałam na zegarek i przeraziłam się . Była 1.21 . Wyjęłam z kartonu jakąś piżamę , wzięłam szybki przysznic i poszłam spać .

------------------------------------------------------------------------------------------
Udało się ! Zdążyłam przed godziną 0.00 ;) Następny dodam albo jutro , albo dopiero nawet w przyszłym tegodniu , bo jutro nie ma mnie w domu , a pojutrze jadę z dziadkami i siostrą cioteczną nad morze , a podczas drogi internetu nie ma , więc muszę liczyć na internet na miejscu , bo to też nie jest pewne czy on będzie . W każdym razie postaram się dodać rozdział jak najszybciej .
Miłych wakacji ;*
Mania :D

Rozdział 1

"Oczami Kasi"
Kiedy dotarliśmy już na lotnisko , mama powiedziała , że lot mamy dopiero o 19.00 , więc mogliśmy się rozejść gdzie chcemy , ale żebyśmy byli na 18.30 przy miejscu , gdzie będziemy odlatywać . Rodzice poszli w jedną stronę , a ja i Adam w drugą . Zaraz , zaraz.... ja z Adamem?!!! Razem?!!! Dziwne , że się nie kłóciliśmy , ale co poradzić , czasami się zdarza . Poszliśmy oczywiście do sklepów z jedzeniem , bo ja i moi bracia jesteśmy znani z tego , że jemy na potęgę , a nic nie widać po nas . Kiedy tak łaziliśmy i zastanawialiśmy się co wziąć do jedzenia , przypomniało mi się , że muszę zadzwonić do Izy , która tak jak ja musiała z rodzicami wyjechać do Wielkiej Brytani tylko , że ona jest tam już prawie miesiądz , a ja dopiero będę tam lecieć . Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer do przyjaciółki . (J-ja , I-Iza)
I-No hej , honey !
J-Witaj kochana ! Co tam porabiasz , bo ja łaże z Adamem po sklepach na lotnisku i przypomnieło mi się , że kiedy będę wkedziała o której jest lot , to zadzwonię do ciebie .
I-Z Adamem?!!! I się nie kłócicie ?!!!-zapytała zdziwiona przyjaciółka
J-A słyszysz coś , bo ja nie-odparłam żartobliwie
I-No to o której wylatujesz skarbie mój zielony?-zapytała , a potem zachichotała
J-O 19.00 , kochanie
I-No to życzę bezpiecznego lotu . BAY BAY !!!!!!
J-PAAAAAAA !!!!!!!
Schowałam telefon do kieszeni i usłyszałam zimny i nieprzyjemny głos brata
-Z kim gadałaś ?
-Nie twój interes-odparłam zgryźliwie
I znowu się zaczyna . Normalne relacje pomiędzy mną , a Adamem . Kiedy szliśmy w milczeniu , wyjęłam słychawki , podczepiłam do telefonu i odciełam się słuhem od brata . Tylko słuchem , bo cały czas go widziełam . Po jakimś czasie chłopak szturchną mnie i wyją jedną słuchawkę z moich uszu . Spojżałam na niego ze wściekłoscią lwa na arenie . Jednak on , nie widząc mojej złości , spokojnie osnajmił , iż jest już godzina 18.20 i trzeba iść tam , gdzie kazał mama . Posłusznie poszłam za bratem , powstrzymując się od uwagi na temat jego kultury osobistej . Kiedy dotarliśmy na mniejsce , rodzice już czekali . Było bowiem już w pół do 19.00 . Mama opowiadała , co widzieli z tatą , a ja i Adam z "przejęciem" słuchaliśmy , co mówiła nasza rodzicielka . W każdym razie , mówiła wystarczająco długo , by zdążyło minąć 10 min i można było wejść na pokład samolotu . Kiedy znaleźliśmy nasze miejsca , okazało się , że siedzę pomiędzy mamą , a Adamem . Zaczęłam się zastanawiać czy mogłoby być gorzej , ale po chwili oświadomiłam sobie , że mogłoby , gdybym siedziała obok faceta , który siedzi obok mojego taty . Wtedy ucieszyłam się , że siedzę w tym miejscu , a nie w innym . Kiedy osiągnęlośmy odpowiednią wysokość , wyciągnęłam słuchawki , mp3 i włączyłam 1D poczym odpłynęłam do krainy Morfeusza .

------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się podoba 1 rozdział ? 2 rozdział dodam , albo jeszcze dziasia , albo dopiero jutro , bo muszę dokończyć go pisać .
Buziaczki ;*
Mania :D

czwartek, 18 lipca 2013

Prolog

-Kasia , schoć szybko na dół ! Obiad czeka !-usłyszałam głos mojej mamy z dołu
-Już idę !-krzyknęłam. Kiedy znalazłm się już na dole cała moja rodzina czekała przy stole .
-No siadaj szybko , bo głodny jestem !-popędzał mnie jeden ze starszych braci , Adam .
-Już , nie denerwuj się , bo złość piękności szkodzi.-odparłam zgryźliwie . Rodzice skarcili mnie wzrokiem . Usiadłam ze spuszczoną głową przy stole . Mama nałożyła nam wszystkiem po kotlecie i usiadła na miejsce . Po chwili ciszy tata zapytał się :
-Spakowaliście już wszystkie swoje drobiazgi ?
-Muszę jeszcze dopakować pare rzeczy , ale nie mam miejsca już w kartonie , więc mam pytanie czy macie jeszcze jakieś kartony?-zapytałam
-Coś się znajdzie -odparła mama
-A wy , chłopcy , spakowani do końca ?-ponownie zapytał tata
-Tak !-jednocześnie okżyknęli moi starsi bracia
-Tylko muszę jeszcze pojechać do Magdy i jej zanieść pare drobiazgów , a potem sami pojedziemy do Londynu
- oznajmił Jarek . Po zjedzonym posiłku poszłam na góre i dopakowałam reszte rzeczy do innego kartonu . Kiedy skończyłam , zniosłam wszystkie moje pudła na dół . Adam wziął dwa na raz i włożył do ciężarówki . Weszłam jeszcze na góre i przeszłam się wolnym krokiem po wszystkich pokojach . Kiedy weszłam do mojego pokoju , po policzku spłynęła mi pojedyncza łza . Nagle usłyszałam głos mojego taty i pędem zbiegłam na dół . Wyszłam z domu i już ostatni raz spojżałam na mój kochany domek , w którym mieszkałam od 5 roku życia . Po szybkim przypomnieniu sobie wszystkiego , co działo się w tym budynku , wsiadłam do samlchodu mojego taty i patrzyłam w okno , jak oddalamy się od naszego rodzinnego domu .

------------------------------------------------------------------------------------------Jak wam się podoba , bo mnie się wydaje tak nijako , ale czego się spodziewać po prologu początkującego. Rozdział 1 dodam jutro , bo dzisiaj już nie mam siły.
Do jutra ;)
Mania :D

Bohaterowie


Kasia Kowalska
Roześmiana nastolatka , która za wszelką cenę próbuje dążyć do zamierzonego celu .
Miła dla wszystkich , oprócz jej straszego brata , Adama .
Kocha śpiewać i grać na fortepianie , a uczy się grać na gitarze .
W chwili rozpoczęcia opowiadania ma 18 lat .

Iza Malinowska
Przyjaciółka Kasi . Znają się od podstawówki .
Tak jak Kasia jest optymistką i kocha muzykę .
W chwili rozpoczecia opowiadania ma 18 lat .

Adam Kowalski
Jeden ze starszych braci Kasi .
Bez przerwy kłóci się z Kasią .
Studiuje na akademi muzycznej w Gdańsku ,
ale z chwilą przeprowadzki dostaje się do akademni muzycznej w Londynie .
Tak jak siostra , kocha muzykę i gra na gitarze i fortepoanie .
W chwili rozpoczęcia opowiadania ma 20 lat .

Jarek i Madga Kowalscy
Drugi starszy brat i jego żona z ich dziećmi :
Łucją i Pawełkiem .
W chwili rozpoczęcia opowiadania Jarek ma 30 lat ,
a Magda 29 .

Maria i Robert Kowalscy
Rodzice Kasi , Adama i Jarka .

One Direction
Od lewej :
Liam Payne , Zayn Malik , Harry Styles , Niall Horan i Louis Tomlinson .
W chwili rozpoczęcia opowiadania najstarszy z nich , Louis ,
ma 21 lat , Liam , Zayn i Niall mają po 19 ,
a Harry 18 .

środa, 17 lipca 2013

Witam

Cześć ! Napisałam tego bloga , bo w oczekiwaniu na rozdział na jednym blogu dostałam weny . Tak więc , przepraszam za błędy , ale to jest mój pierwszy. taki blog , tak więc nie jestem doświadczona w tej dziedzinie . Zapraszam do czytania mojego bloga .
Buziaczki ;*
Mania :D