niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 8

"oczami Izy"

Od pół godziny próbuję się dodzwonić do Kasi. Co się dzieje? Telefon zgubiła, czy co? Trochę się o nią denerwuję. Niedość, że nie wiem, co się z nią dzieje, to jeszcze martwi mnie jej psyhika. Po tym, co rano widziałam mogę się spodziewać wszystkiego. Tak jak to ona mówi, może skoczyć z krawężnika, powiesić się na klamce i utopić się w misce. Ale na poważnie. Nie wiem co się dzieje z moją przyjaciółką i to mnie niepokoi.

"oczami Harrego"

Od dłuższego czasu dzwonimy do Nialla. Nie odbiera telofonów, nie odpisuje na SMS-y. Kurde, co się dzieje. Najpierw chcieliśmy się go zapytać, jak mu poszło z Kasią. Ale teraz chodzi o coś ważniejszego. Dzwonił nasz menadżer i chciał się z nami spodkać. Mieliśmy do niego przyjechać, ale nie ma Nialla, więc jak mamy pojechać. Może Iza coś wie, bo nasz blondynek poszedł do Kasi, a one są jak papurzki-nierozłączki. Wykręciłem numer do dziewczyny.
-No cześć, Iza.
-Cześć Harry. Coś się stało?- zapytała trochę poddenerwowana
-Wiesz co może z Kasią i Niallem?- zapytałem
-No właśnie nie. Od ponad pół godziny próbuję się dodzwonić do Kasi, ale bezskutecznie- odparła bezradnie
-No my to samo do Nialla i też nic. Mogłabyś pójść do Kasi domu i sprawdzić co z nimi?
-Ale skąd wiesz, że są tam razem?- zapytała z niedowierzaniem
-Bo Niall szedł dzisiaj do Kasi- zacząłem troche ciszej, nie wiem dlaczego- chciał jej wyznać miłość. Nawet jeszcze widzieliśmy jak wychodził, ale co teraz z nimi, to nie wiem. Trochę boję się o niego, wszyscy się denerwujemy, a dotego menadżer prosił nas, żebyśmy się z nim spodkali.- wytłumaczyłem
-Mam podobne obawy, jeśli chodzi o Kasię. Dzisiaj rano była taka podminowana.- powiedziała zmartwionym głosem
-To co, mogłabyś do niej pójść i zobaczyć, co się z nimi dzieje?- prosiłem
-Oczywiście. Jak się już dowiem, to zadzwonię, albo zmuszę do tego ich.
-Dzięki. No to cześć
-Paaa
Rozłączyłem się. Poszedłem do kuchni, gdzie siedzieli chłopcy.
-Iza powiedziała, że pójdzie sprawdzić, co się dzieje z tą zakochaną parą.- oznajmiłem
-Ooo, to świetnie!- ucieszył się Louis
-Teraz tylko trzeba czekać, aż nas poinformują, co się z nimi dzieje.- dodałem
-To dobrze, bo się o nich trochę boję.- powiedział zmartwiony Zayn

"oczami Izy"

Dostałam zadanie. Zorjętować się, co się dzieje z Niallem i Kasią. Wybiegłam z domu z prędkością światła. Popędziłam chodnikiem do domu mojej przyjaciółki. Kiedy już znalazłam się u celu, zziajana ciężko oddychałam. Po chwili odpoczynku, zadzwoniłam do drzwi. Nikt nie odpowiadał. Zadzwoniłam drugi raz. To samo. Zaczęłam głośno pukać do drzwi. Po jakiś 15 min czekania, usłyszałam dźwięk schodzenia po schodach. Ucieszyłam się, że ktoś mi nareszcie otworzy. Drzwi się otworzyły, a w nich stał Adam. Odrazu zrzedła mi mina.
-Coś chiała?- zapytał znudzonym tonem
-Jest Kasia?
- Na górze.- odparł bez emocji. Po jego słowach wpakowałam się do środka. Pobiegłam na górę i bez pukania weszłam do pokoju przyjaciółki. Od razu się cofnęłam. To co zobaczyłam troche mnie zdziwiło. Ale nie na tyle, żeby stracić zdrowe myślenie. Ujżałam śpiących Kasię i Nialla. Kasia spała wtulona w tors blondyna, a on ją czule obejmował. To tak słodko wyglądało, że uśmiechnęłam się sama do siebie. Aż żal było ich budzić, ale musiałam to zrobić. Cicho podeszłam do nich i szepnęłam Kasi do ucha:
-Trzeba wstawać, śpiochy.- dziewczyna otworzyła oczy
-Cześć Iza- odparła zaspana ziewając- Jak się tu znalazłaś?- zapytała
-Adam mnie wpuścił- odpowiedziałam uśmiechnięta.- Ale to nie jest ważne. Chłopcy mnie wysłali sprawdzić, co sią z wami dzieje.- powiedziałam. Kasia kiwnęła głową, na znak, że rozumie o co chodzi. Wyjęła telefon z kieszeni i przeraziła się, kiedy zobaczyła ile ma nieodebranych połączeń. Uśmiechnęła się głupio do mnie, ja tylko pokiwałam głową.
-Ale budź tego swojego Romea!- powiedziałam żartoblowie.

"oczami Kasi"

Wstałam ostrożnie z łóżka. Podeszłam do mojego chłopaka i pocałowałam go w czoło. Potem szepnęłam mu na ucho:
-Dzień dobry, kochanie. Pora wstawać- po tych słowach Niall otworzył oczy i uśmiechną się do mnie.
-Cześć skrabie- powiedział
-Cześć. Jak się spało?- zapytałam uśmiechnięta
-Dobrze. A tobie?
-Też dobrze, ale musimy wstawać, bo się o nas niepokoją.- powiedziałam
-Dobrze, ale choć tu na chwile- odparł i zaczął mnie łaskotać. Potem wciągną mnie z powrotem na łóżko i pocałował w usta.
-Teraz możemy iść- powiedział uśmiechając się szeroko. Kiedy wstaliśmy, mój chłopak powiedział zaskoczony
-Oo, cześć Iza. Od kiedy tu stoisz?- po jego słowach wybuchłyśmy śmiechem
-Ja obudziłam Kasie- powiedziała dziewczyna- Ale dobra, koniec tych amorów bo macie spodkanie z menadżerem- dodała
-Chłopcy ci mówili i po to przysłali?- zapytał
-Między innymi- doparła Iza
-Dobrze. No to idziemy?- zapytałam
-No nie mamy wyjścia- zarzartował Niall. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wychodząc natknęliśmy się na Adama. On zaczął coś po polsku, że spotykam się z pedałem, ale nie zwróciliśmy na niego uwagę. Wyszliśmy z domu i powoli szliśmy chodnikiem, do domu chłopców. Po ok. 25 min byliśmy u celu. Blondynek wpuścił nas do środka.
-Ooo, nareszcie. Już się denerwowaliśmy!- podlecieli chłopcy do nas. Popatrzyłam wymownie na mojego chłopaka. On uśmiechną się do mnie i przyciągną do siebie, obejmyjąc w pasie.
-Chcieliśmy wam powiedzieć, że od dzisiejszego dnia jesteśmy parą.- powiedziałam uśmiechnięta, wtulając się w mojego misiaczka.
-No to gratulacje.- powiedział Liam. Chłopcy wytłumaczyli Niallowi, o co chodzi z menadżerem i po chwili już wszyscy siedzieliśmy w samochodzie. My uparcie chciałyśmy, żeby nas podwieźli pod dom Izy, ale oni niestety mieli władzę, bo oni prowadzili i musiałyśmy jechać z nimi. Kiedy znaleźliśmy się już u menadżere w gabinecie, Niall chwycił mnie za rękę. Wszyscy usiedliśmy, a mój chłopak przdstawił mnie i Izę i powiedział, że jesteśmy parą. Menadżer powiedział krótkie "OK" i dodał, że miło nas poznać. Potem zaczął coś mówić o tym, że chłopcy w październiku zaczynają trasę koncertową, związaną z ich niedawno nagraną płytą. Po jakieś godzinie chłopcy skończyli rozmowę z menadżerem i mogli już wracać do domu. My uparcie domagałyśmy się odwiezienia nas do domu. Tym razem panowie ulegli i odwieźli nas do domu Izy. Przed wyjściem z samochodu, pożegnałyśmy się z każdym przyjacielskim misiaczkiem, a ja z moim chłopakiem dodaliśmy do tego całusa i proźbe o zadzwonienie. Wysiadłyśmy i weszłyśmy do budynku. Zmęczone, padłyśmy na łóżko i momentalnie zasnęłyśmy.

------------------------------------------------------------------------------------------
Już jestem, a ze mną rozdział 8 ! Wiem, że to głupie, ale chciałam wam się pochwalić, że weszłam z moim bratem i tatą na Szpiglasowy Wierch ( 2175 m n.p.m. ). W roku szkolnym rozdziały będą się ukazywać raz w tygodniu, bo ja chodzę do 2 szkół. Nie będę tłumaczyć, bo to skomplikowane, ale w związku z tym będe siedziała w jednej z nich nawet do 20 czasami. Tak więc, w ltóre dni tygodnia dokładnie się będą rozdziały ukazywać nie wiem, to się okaże. Myśle, żeby dodać z boku Aktualności, wtedy będzie wiadomo kiedy, bo napewno nie będzie to tak, że rozdziały będę np. w każdą sobotę. Się rozpisałam ;)
DOBRANOC PCHŁY NA NOC KARALUCHY NA RANO !!! :*
Mania :D

Versatile Blogger Award


Regulamin:
1. Podziękować za nominacje osobie, dzięki której zostałaś włączona do gry
2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby
4. Nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
5. Poinformować o fakcie nominowania autorów blogów

                                                               Za nominację dziękuję YourSmile





Ciekawostki na mój temat:

1. Lubię czytać książki teologiczne.
2. Tak jak Give Me Love, kocham marchewki i brokuły.
3. Uwielbiam śpiewać i grać na fortepianie.
4. Jestem najmłodsza w domu. Mam 2 starszych braci, jeden jest ode mnie 2 lata starszy, a drugi 12.
5. Kocham chodzić po górach.
6. Jestem koszmarnym zmarźluchem, mam cały czas zimme dłonie i stopy.
7. Od wrześnie idę do pierwszej gimnazjum.

Przepraszam za tak mało nimimacji


Jeszcze raz przepraszam za tak mało nominacji, ale nie zdążyłam znaleźć i przeczytać więcej blogów, a nie chciałam, żeby pod jednym postem tej samej osoby było 10 nominacji.

piątek, 16 sierpnia 2013

Ważne !

Informuję was, że iż jestem na wakacjach w polskich górach, postanowiłam "wziąć urlop" od pisania tego bloga, na czas pobyta w tatrach. Skońxzę ten wypoczynek wysokogórski tak ok. 25 sierpnia. Niestety jestm zmuszona do posania rozdziału na wspólnym blogu, moim i Give Me Love, więc tam moje rozdziały się ukażą, ale tu nie do 25.08 najwcześniej.

Posdrawiam i miłych ostatnich dni wakacji :*

Mania :D

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 7

"oczami Izy"

Obudził mnie SMS. Była dopiero 7:00, więc zastanawiałam się, kto jest taki inteligentny, że pisze do mnie w "środku nocy". Spojżałam na wyświetlacz. Był to nie kto inny, jak tylko moja kochana Kasieńka. Widomość brzmiała "Iza, proszę, jeśli to możliwe to przyjdź do mnie, albo chociaż zadzwoń. Potrzebuje twojej rady". Nie byłam pewna, co o tym myśleć, ale szybko wyskoczyłam z łóżka, poleciałam do łazienki, ogarnęłam się, zostawiłam mamie karteczkę, że idę do Kasi i pobiegłam do domu przyjaciółki. Kiedy zapukałam do drzwi, usłyszałam łomot biegu po schodach i po chwili otworzyła mi trochę smutna Kasia. Bez słowa rzuciła mi się na szyję.
-Co się stało?- zapytałam, kiedy dziewczyna mnie puściła i weszłyśmy do domu
-Choć na górę, to ci opowiem.- powiedziała dziewczyna dziwnym głosem. Takim jakimś bezradnym, ale można było usłyszeć w nim troche takie jakby rozmarzenie, czy coś w tym rodzaju. Znam się na tym, bo w podstawówce pełniłam rolę takiego jakby psyhologa klasowego. Poszłam za przyjaciółką na górę. Weszłyśmy do jej pokoju. Usiadłam na fotelu przy biórku i zapytałam:
-No to co się stało, Kasia?
-Iza, potrebuję twojej rady- mówiła dziwnie podekscytowana i taka jakaś zmarnowana
-No to powiedz, o co chodzi- pytałam, jak dyplomowany psyholog
-No chodzi o Nialla- zaczęła niepewnie- bo... bo ja... chyba się zakochałam.- wydusiła z siebie Kasia, a ja wytrzeszcyłam oczy, jakbym kosmitę zobaczyła. Próbując się jak najszybciej opanować, zamknęłam oczy i już po chwili byłam ogarnięta.
-A o co dokładnie chcesz zapytać, a propo twoich uczuć- chyba pójdę na psyhologię
-No bo ja nie wiem, jak mu to powiedziedzięc, pokazać czy oś takiego-opowiadała Kasia
-Najpierw trzeba upewnić się czy on też to samo do ciebie czuje- odpowiedziałam spokojnie
-I oto też chodzi, bo nie wiem tego. Wczoraj, kiedy chłopcy mnie odprowadzali, bo ty już byłaś w domu. Jakoś tak miło się czułam, kiedy patrzył mi prosto w oczy. Tak coś we mnie drgnęło. Chyba w nim też, bo zauważyłam, jak mu się oczy błyszczały.- odparła dziewczyna
-No dobra. Musisz mu pokazać, że coś do niego czujesz, ale nie za bardzo, bo nie jesteśmy pewne, czy on coś czuje do ciebie. Jeśli tak, to niech to udowodni. Moim zdanie, mężczyzna powinien zrobić ten pierwszy krok.- uspokoiłam Kasie. Widocznie uleciały z niej emocje. I bardzo dobrze.

"oczami Nialla"

Obudziłem się tak ok. 12:00. Poszedłem do łazienki, ogarnołem się i poszedłem na dół do kuchni. Zrobiłem sobie śniadanie i usiadłem przy stole. Ciągle dręczyły mnie myśli na temat Kasi. Nie wiem co mam z tym zrobić. Cały czas myślę o niej. Chciałbym jej powiedzieć, że ją kocham, ale nie wiem jak. Nagle do kuchni wszedł Harry, a za nim Louis. Może ich się zapytam, co mam zrobić. Oni mi napewno pomogą.
-Cześć- przywitali się ze mną
-Cześć- odpowiedziałem- Chłopaki, mogę was prosić o radę?- zapytałem niepewnie
-No jasne- odpowiedział Harry z uśmiechem
-A co się stało?- zapytał Lou
-No... bo chodzi... o Kasię- jąkałem się zakłopotany. Chłopcy uśmiechnęli się do mnie, na znak, że wiedzą o co chodzi. Dobrze mieć przyjaciół, którzy rozumieją cię bez słów.
-Co mam zrobić?- zapytałem bezradnie
-Może pójdźcie sami na spacer, albo coś w tym stylu- zaproponował wesołek
-Tyle, że ja nie wiem czy ona mnie kocha- powiedziałem smutny
-Jasne, że cie kocha! Nie widziłeś jej miny wczoraj pod jej domem?- uspokoił mnie Harry
-No widziałem, ale to przecież nic nie musi znaczyć
-Oczywiście, że coś zanczy!- powiedział Lou tonem polityka
-Dobra, tylko trzeba wymyśleć, jak jej to powiedzieć
-Zaproś ją do nas, albo może my przyjedźmy do niej- powiedział Zayn, który właśnie wszedł do kuchni
-Lepiej niech pojedzie sam, będzie lepiej- powiedział Hazza
-Dzięki chłopcy! To ja już do niej pędzę- powiedziałem radośnie
-Ale kolego! Poczekaj! Najpierw zapytaj jej się czy chce się spodkać- powiedział Liam, który w tym momencie wszydł do pomieszczenia
-No właśnie! Tylko lepiej zadzwoń, to będzie lepsze- napomniała mniw Zayn
-Wielkie dzięki za rady! Bez was nigdy bym na to nie wpadł!- podziękowałem i szczęśliwy. Oni zaczęli się śmiać, z mojego podniecenia. Pobiegłem do swojego pokoju i wykręciłem numer do Kasi.
-Halo?- usłyszałem jej melodyjny głos
-No cześć! Jak się spało?- pytałem troche niepewnie
-A , dobrze. Co cię zmusiło, żeby wybierać numer do mnie-zarzartowała
-Bo... chciałem zapytać, czy może byś nie chciała wybrać się do parku, albo coś takiego?
-Wiesz, niezbyt mogę, bo rodzice pojechali z moim najstarszym bratem, jego żoną i córeczką na wakacje i zostałam sama z moim drugim bratem, a on kazał mi posprzątać w domu, bo sam wybrał się do kina z kumplami
-To może ci pomogę?- zaproponowałem
-Nie trzeba!- mówiła mi dziewczyna
-Oj tam, oj tam! Pomogę ci! Bedziesz szybciej miała to z głowy
-OK, jak chcesz- powiedziała Kasia
-Dobra, to za 10 min będę- powiedziałem
-OK, to do zobaczenia- odparła radośnie dziewczyna.
-Paaaa!
-Buziaczki! Paaaaaaaa!- po jej słowach rozłączyłem się. Ogarnąłem się, krzyknąłem do chłopcówi krzyknąłem do chłopców, że idę. Oni odpowiedzieli mi słowami "Powodzenia!" i tym podobne. Wybiegłem z domu i popędziłem do Kasi. Byłem pod jej domem po jakiś 10 min. Już miałem zapukać, ale drzwi same się otworzyły, a w nich stała uśmiechnięta Kasia. Zaprosiła mnie do środka. Posłusznie wszedłem.
-Tak jak mówiłam, muszę posprzątać. To ty może usiąć na kanapie w salonie i włącz sobie telewizor, jeśli chcesz, a ja wezmę się za spątanie kuchni- powiedziałam dziwczyna, probawdząc mnie do salonu.
-Może mógłbym ci w czymś pomóc?- zapytałem
-Nie, nie trzeba, sama dam radę- tłumaczyła brunetka
-Widzę, że jest tu niezły bajzel, może jednak ci pomogę?- dalej proponowałem
-No dobra, jak chcesz, to zmyj w zlewie, bo w zmywarce się myją naczynia- powiedziała
-Ok- odparłem radośnie. Nie lubię zmywać w zlewie, ale czego nie robi się dla osoby, którą się kocha. Po ok. 2,5 godziny dom był sprzątnięty na błysk. Usiedliśmy zmęczeni na kanapie i włączyliśmy film. Była to komedia, którą Kasia wybrała. "Grown ups", bo tak nazywał się ten film, to naprawdę śmieszny film. Kiedy skończyliśmy go oglądać, przypomniałem sobie, po co tu przyszedłem. Byłem trochę zdenerwowany. Nie wiedziałem, jak dziewczyna zareaguje na moje wyznanie. Pomyślałem "Teraz, albo nigdy".

"oczami Kasi"

-Kaaasiaaa...- zapytał nieśmiało Niall
-Tak?
-Booo...- jąkał się. Położyłam palec na jego ustach, usiszając go. Spojżałam w jego piękne oczy. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go namiętnie. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, uśmiechnęłam się do niego i wyszeptałam :
-Jeśli o to chodzi, to zgadzam się- po tych słowach oczy mu zbłysły. Ja uśmiechałam się szeroko. Potem wtuliłam się w niego, a on wyszeptał mi do ucha :
-Kocham cię, Kasia.
-Ja ciebie też.- spojżałam mu się prosto w oczy, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.

------------------------------------------------------------------------------------------
Udało mi się dodać go dzisiaj ! Rozdział 7 przed wami ! Mam ogromną prośbe do was, jeśli możecie, po przeczytaniu proszę o komentarz.
Buziaczki :*
Mania :D

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 6

"oczami Izy"

Kiedy obudziłam, było już zupełnie jasno. Koło mnie nie było Kasi, ale to normalne, bo ona na na ogół wstawała wcześniej niż ja. Wygrzebałam się z łóżka przyjaciółki, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Kiedy wróciłam z łazienki, zobaczyłam, że Kasia dostała SMS-a. Podniosłam jej telefon i zeszłam na dół, gdzie siedziałam moja przyjaciółka.
-Dzień dobry!- przywitała mnie dziewczyna
-Cześć-odparłam, jeszcze zaspana
-Co cię sprowadza na dół-spytała radośnie
-Dostałaś chyba SMS-a - odpowiedziałam i podałam jej telefon. Dziewczyna wzięła go do ręki i kiedy przeczytała wiadomość omal nie spadła z krzesła. Co ją tak przeraziło? A może zdziwiło? W każdym razie szczęka opadła jej do podłogi.

"oczami Kasi"

Wzięłam telefon od Izy i przeraziłam się. Nie tylko treścią, ale też nadawcą. Był to Niall. Napisał do mnie " Jak się spało, Tobie i Izie? :)".
-Co się stało?- zapytała dziewczyna, z dziwnym wyrazem twarzy
-Łap mnie, Iza, bo zaraz zemdleje- odparła teatralnie
-No, ale powiedz- pytała Iza
-Zobacz- podsunęłam jej komórkę pod nos. Po chwili ona też była w szoku. Jednak ona otrząsnęła się szybciej niż ja i powiedziała:
-Odpisz mu coś
-Tylko co?- zapytałam głupio, ale wyłączyło mi się zupełnie myślenie. Często to się zdarza, bo mam tendencję do głupawek i tak dalej...
-No odpowiedz na jego pytanie- podpowiedziała trochę podirytowana moją bezmyślnością przyjaciółka
-Ok- odpowiedziałam, już trochę ogarnięta. Podniosłam telefon ze stołu i napisałam "Dobrze :) A Tobie? ;)". Nacisnęłam przycisk "Wyślij" i odłożyłam komórkę z powrotem na stół. Nie byłam pewna, co o tym myśleć, bo nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Powoli dochodziłam do siebie, kiedy zabrzęczał mój telefon. Spojżałam na Izę i przeczytałam wiadomość "Dobrze. Macie dziś czas? :)". Też od Nialla.
-Mamy dziś czas?- zapytałam przyjaciółkę uśmiechając się szeroko
-Mamy-odparła dziewczyna. Napisałam mu "Mamy, a co się stało?". Po jakichś 2 min dostała odpowiedź "Może chciałybyście iść z nami na pizze, albo coś takiego? ;)".
-Chcemy iść z nimi na pizze, albo coś takiego?- zadałam pytanie śmiejąc się
-Chcemy- odpowiedziała rozbawiona Iza. Odpisałam mu, że chcemy i poszyłyśmy na górę, żeby Iza wzięła swoje rzeczy. Przyjaciółka pozbierała ubrania i poszłyśmy do jej domu. Dziewczyna oddała mi moje ubrania i przebrała się w swoje, i poszłyśmy do mnie. Odniosłam rzeczy i usiadłyśmy przed telewizorem, kiedy nagle usłyszałyśmy pokanie do drzwi. Iza poszła otworzyć. Po chwili usłuszałam znajome głosy. Kiedy wyszłam z salonu ujżałam Ize i chłopców, z którymi byłyśmy umuwiome na jedzenie.
-Cześć Kasia!-przywitali mnie wszyscy razem, jakby na 1 2 3. Zaśmiałam się, bo było to komiczne.
-Cześć chłopcy!-odparłam, nadal się śmiejąc.
-To co, idziemy?- powiedziała dziewczyna, kiedy ogarnęłam się trochę
-Jasne!- odparliśmy wszyscy razem. Całe szczęście, że nie ma nikogo z mojej rodziny w domu, bo za ten hałas dostałabym taki ochrzan, że bym do końca roku pamiętała. Moi rodzice nie nawidzą hałasu, więc dobrze, że już wyszli z domu. My również opuściliśmy mój dom i poszliśmy w stronę centrum miasta. Kiedy tak szliśmy, usłyszałam za sobą głos
-To kiedy coś zjemy?- zapytał Niall. Szczerze mówiąc, ja też jestem już głodna, bo również mam żołądek bez dna, zresztą Iza to samo. Tak się w dzieciństwie nauczyłyśmy i teraz jemy na potęgę.
-A co chcesz zjeść?- zapytałam uśmiechnieta
-Może być pizza?- zapytał, a jego oczy zaczęły błyszczeć, jak u małego dziecka kiedy prosi o zabawkę. Roześmiałam się głośno. Zresztą nie ja jedyna. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Potem doszliśmy do wniosku, że chba najlepiej i najbezpjeczniej będzie pójść do domu i zamówić tam pizze. Poszliśmy więc do domu chłopców. Droga zajęła tak z 15 min. Kiedy zlaeźniśmy się w środku zaniemówiłam. Było tu cudownie. Poszliśmy do salonu. Ja i Iza ostrorznie usiadłyśmy na kanapie. Chłopcy zamówili pizze.
-Może coś obejżymy?- zaproponował Zayn. Wszyscy się zgodzili. Chłopcy, po ostrej wymianie zdań, wkońcu ustalili, co będziemy oglądać. Wybrali " Independence Day". Siedzieliśmy tak przed telewizorem, jeszcze wszyscy żywi, bo cilm dopoero się zaczął, kiedy usłuszśliśmy dzwonek do drzwi. Niall, widząc, że to pizza, pobiegł do drzwi, jak małe dziecko. To tak słodka i śmiesznie wyglądało, że najpierw z Izą powiedziałyśmy "Ooooooooo", potem wszyscy zaczęli się śmiać, kiedy do salonu wszedł blondyn z pizzą. Też byłam głodna, więc wzięłam kawałek i szybko go zjadłam, jednak chłopcy byli szybsi. Kiedy skończyłam jeść, nie było już ani kawałka pizzy. Musiałam obejść się smakiem. Bywa.

"oczami Izy"

Kasia była widocznie zawiedziona brakiem jedzenia na dokładkę. Mój wieczny głodomor. Zresztą Niall to samo. Oni do skebiebie pasują. Nie tylko pod względem apetytu, ale ogólnie. Chyba coś między nimi będzie... No, ale wracając do teraźniejszości. Film oglądała, tylko w polskiej wersji językowej jako mała dziewczynka, więc nie rozumiałam niektórych scen, ale teraz, kiedy je rozumiem, ten film nabiera sensu. Trwał on ponad 2 godziny.
-Wiecie co? My musimy już się zbierać- powiedziała niepewnie Kasia
-Nooo, bo nasi rodzice nas uduszą, a nasze głowy powieszą na płocie- zarzartowałam
-Albo poprzegryzają tętnine-zachchotała przyjaciółka
-Dobra, to może żeby uniknąć krwawych rzeczy, to może my was odprowadzimy do domu?- zaproponował wesołek, z wiwlkim bananem na twarzy, szczerząc zęby. Roześmiałyśmy się i zgodziłyśmy. Po ok. 15 min drogi dotarliśmy pod mój dom. Pożegnałam się z Kasią i chłopcami i weszłam do środka.

"oczami Nialla"

Kiedy Iza weszła do swojego domu, zostało jeszcze odprowadzić Kasie. Nie wiem dlaczego, ale coś mnie urzekło w tej dzkewczynie. Jakaś niewidzialna siła wstrząsnęła mną i chyba coś do niej czuję. Ale jeszcze muszę nad tym wszystkim pomyśleć, żeby z tego nie wyszło nie wiadomo co. Kiedy dotarliśmy pos dom Kasi, powiedziałem:
-Miło miną ci dzień w naszym towarzystwie?
-A jak myślisz?- puściłam mi oczko
-Chyba dobrze, ale powiedz, trafiłem?
-Z pewnością- odparła zagadkowo dziewczyna, uśmiechając się tajemniczo
-Dobra, dość tych czułości, bo cały chodnik zajmujemy- powiedział Zayn. Miał rację. Kasia uśmiechęła się do mnie serdecznie i mocno przytuliła na pożegnanie. Chłopców też uściskała. Wchodząc do domu pomachała nam jeszcze, a kiedy chłopcy się odwrócili, posłała mi całusa. Wtedy moje serdouszko drgnęło i przeszedł mnie taki przyjemny dreszczyk. W tej chwili byłem niemalże pewny, że się w niej zakochałem. Tylko czy ona czuje do mnie to samo, co ja czuję do niej?

------------------------------------------------------------------------------------------
Jest oto i rozdział 6. Ciężko mi się go pisało, bo mój starszy brat nie daje mi spokoju i cały czas przszkadza. Nie wiem kiey dodam następny, ale napewno nie jutro, bo jestem w górach, a mój tata to zapalony taternik, więc cały czas łazimy ;)
Buziaczki :*
Mania :D

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 5

W sobotni poranek obudziło mnie brzęczenie telefonu pod poduszką. Zerknęłam zaspana pod moją poduszeczkę. Zobaczyłam tylko, że dostałam SMS-a od Izy, w którym napisała "Dzień dobry, kochana! :P Ja nie mogę się już doczekać, a ty? " Osoba nie wtajemniczona, nie widziałaby o co chodzi, ale ja dobrze wiedziałam co jest grane. Samoistnie uśmiechnęłam się do telefonu. Odpisałam szybko "Ja również nie mogę się doczekać ! O której dzisiaj się spotykamy? Może 12.00?". Po ok. 30 s dostałam odpowiedź, a brzmiała ona "OK, 12.00 u mnie w domu". Ja odpisałam "Tak, honey!". Potem wstałam z łóżka i powlokłam się do szafy. Wyjęłam nową bluzkę z uśmiechniętą buźką i jeansowe shorty. Zabiegłam na dół i spojżałam na zegarek. Była 11.35, więc pośpiesznie wyjęłam miskę, płatki i mleko i zrobiłam sobie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku popędziłam do łazienki, wykonałam pare rzeczy, takich jak mycie zębów i czesanie. Załorzyłam trampki i zostawiłam karteczkę na stole " Jestem u Izy - Kasia :) ". Szybko wybiegłam z domu, bo była 11.55. Jednak przeszkodziło mi czerwone światło na przejściu dla pieszych. W tym momencie uświadomiłam sobie, że zapomniałam założyć skarpetek do vansów, ale teraz to już nie ma znaczenia, bo chcę jak najszybciej znaleźć się u Izy. Szybko znalazłam się na ganku domu moje przyjaciółki. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzyła mi Iza. Przywitałyśmy się przyjacielskim misiaczkiem. Weszłyśmy do środka, apotem do pokoju przyjaciółki. Ona walnęła się na łóżko, a ja za nią, bo mówiono mi mnóstwo razy, żebym czuła się u nich w domu jak u siebie, więc się stosuję. Ciszę przerwała Iza
-To co teraz robimy?- zapytała takim tonem, jakby dopiero co wstała
-Nie mam zielonego, niebieskiego, fioletowego, ani sinowopuciastego w ciapki pojęcia-odparłam podobnym tonem
-Może pójdziemy na miasto?- zapytała entuzjaztycznie
-Jasne! Lubię włuczyć się po mieście od rana do wieczora-odpowiedziałam żartobliwie
-Pamiętam, jak się zawsze włuczyłyśmy razem w wakacje, no ale to było po mniejszym mieście niż londyn, dużo mniejszym, bo Płock nie był taki duży.-powiedziała Iza, dziwnie patrząc przed siebie, ale ona tak zawsze, kiedy się zamyślała
-No nie był, ale chodźmy, bo znając twoje możliwości, mogłabyś się tak zamarzyć do wieczora i nie poszłybyśmy na koncert-przypomniałam jej. Ona momentalnie oprzytomniała i ruszyłyśmy do wyjścia z domu. Kiedy już znalazłyśmy się na ulicy, odetchnęłyśmy świeżym powietrzem i uśmiechnięte poszłyśmy chodnikiem. Zaczęłyśmy się głośno śmiać, bo przypomniałyśmy sobie pewne zdarzenie z naszej przeszłości. Kiedy opanowałyśmy się w końcu, przypomniałyy sobie, że o 17.00 zaczyna się koncert. Była dopiero 14.15, ale lepiej być wcześniej. Iza wyjęła z kieszeni portwel, żeby upewnić się, czy ma przy sobie bilety, ale na nasze szczęście leżały one grecznie na dnie portwela. Pochodziłyśmy jeszcze po mieście i o 16.30 ruszyłyśmy pod miejsce, gdzie miał być koncert. Weszłyśmy do środka i stanęłyśmy tam, gdzie nam kazano. Koncert trwał ok. 1,5 godziny. Był cudowny. Potem ruszyłyśmy z Izą za kulisy po autografy. Ledwo tam dotarłyśmy, bo byłomstrasznie dużo osób. Kiedy w końcu udało nam się podejść, stałyśmy jak wryte. Zobaczyć tych chłopaków z bliska było moim jednym z wielkich marzeń. W końcu oni przerwali ciszę:
-Jak macie na imię?-zapytał przyjaźnie Liam
-Ja jestem Kasia-odrzekłam, kiedy już oprzytomniałam
-Bardzo ładne imię-powiedzieł Niall szeroko się uśmiechając. Odwzajemniłam uśmiech.
-A ja jestem Iza-powiedziała jeszcze chyba niedokońca przytomna przyjaciółka
-My chyba nie musimy się przedstawiać-zaśmiał się Louis
-Oczywiście, że nie- również się zaśmiałyśmy
-No to proszę, pa pa!! -pożegnali się z nami i wyszłyśmy jak jakieś zaczarowane. Nigdy się nie spodziewałam, że kiedyś ich spodkam na żywo, a jednak. Po tym wszystkim poszłyśmy do star bucksa. Od jakiegoś czasu często tam wpadamy. W pewnej chwili usłyszałam znajomy głos.
-Kasia?! Iza?! Co wy tu robicie?!- był to Adam.
-Siedzimy-odparłam spokojnie, kiedy podszedł bliżej.
-A co ty... Eee-kiedy spojżałyśmy na niego zaniemówiłuśmy. Adam, tak jak my uważałyśmy jest forever alone, a tu widzimy go w star bucksie z jakąś dziewczyną. Porozumiewawczo spojżałam na Izę. Ona odwzajemniła to złlwieszczym uśmiechem. K zaczęło się piekło dla mojego braciszka
-Adam, co robisz tutaj, z tą dzkwczyną, przecież o tej porze zawsze grasz na kompie w angry birds, albo smacznie śpisz, bo już późno.-powiedziałam, powodując tym zdziwienie na twarzy tej dziewczyny
-To jest moja dziwczyna, Amber i jesteśmy na randce. A wy co robicie tutaj o tej porze?-zapytał próbując odwrócić temat i przy okazji czegoś się dowiedzieć
-My byłyśmy na koncercie, przecież ci mówiłyśmy. Ach ten Adam, ma króciutką pamięć-zaśmiała sie Iza
-A, skarbie to jest moja siostra, Kasia-pokazał na mnie wyraźnie zakłopotany-A to jest jej przyjaciółka, Iza-pokazł na Izę. A tak w ogóle, to ta cała Amber była typem dziwczyny taki plastic-fantastic. Nie wiem jak mój brat może przebywać w towarzystwie tej dziewczyny, a tym bardziej jej dotykać, całować i tak dalej.
-A na czyim koncercie byłyście-spytała dzkwczyna Adama
-Na koncercie One Direction. Jesteśmy ich fankami-odezwała się Iza
-Tych pedałów?
-To nie są pedały!!!- rzuciłyśmy jednocześnie, jak na 1 2 3
-Jak nie, jak tak-Adam kłócił się z nami. A my ledwo powstrzymywałyśmy się od wybuchnięcia głośnym śmiechem, patrząc na tą cała lalkę barbie, Amber. Patrzyła na Adama, jak na ostatniego idiotę. Wkońcu zaczęła trząchać Adamem i pytać się co to wszstko ma znaczyć?
-Kochanie, spokojnie, zaraz z to załatwię i pójdziemy gdzie indziej, tylko muszę skończyć z dziewczynami- nieskutecznie próbował ją upokoić, jednocześnie dracząc się z nami na temat 1D, robiąc z siebie pośmiewisko. Kiedy tak robił z siebie klaona, Amber zaczęła wystraszona piszczeć i z wrzaskiem wybiegła. My wybuchłyśmy długo powstrzymywanym śmiechem i przybiłuśmy sobie piątkę. On nadal wykrzykiwał, że OneDirection to pedały nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że Amber mu uciekła. Wtedy usłyszałeśmy z boku pytanie:
-To o nas rozmawiacie?- odwróciłyśmy się do źródła dźwięku i nie mogłyśmy uwieżyć swoim oczom. Stali tam chłopcy z One Direction. My nie wiedziałyśmy jak zareagować, ale chłopcy tego nie zauważyli, a przynajmniej nie dawali znać, że to widzą i Harry powiedział:
-O! Cześć dziewczyny!-powiedział, jakbyśmy się znali od lat
-Ty masz na imię Kasia, prawda?- zapytał uśmiechnięty Niall. Pokiwałam twierdzonco.
-Przecież tam było tyle fanek, jak więc zapamiętałeś akurat mnie?- zapytałam, ciuteczkę onieśmielona tym ich "wejściem smoka".
-Pamiętasz, co mówiłem tam na arenie? Masz bardzo ładne imię i właśnie dlatego zapamiętałem twoje i imię i ciebie-powiedział łagodnie się uśmiechając. Odwzajemniłam jego uśmiech. Wtedy zagadną nas Louis, który zdążył już z Zaynem i Liamem pogadać z Izą.
-Dziewczyny, kto to jest ten chłopak z który się kłóciłyście w innym języku?- zapytał, wskazując na Adama. Wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Kiedy się już uspokoiłyśmy, powiedziałam:
-To jest jeden z moich starszych braci, Adam.
-To dlaczego krzyczeliście w innym języku, a właściwie w jakim języku?- dociekał dalej Zayn
-Kłóciliśmy się w języku polskim, bo jesteśmy z Polski, tylko musieliśmy wszyscy wyjechać, bo i moi rodzice, jak i rodzice Kasi i Adama, dostali tu pracę.- odparła rozpromieniona i rozbawiona Iza
-Aaaaa, dlatego nic z tego nie rozumieliśmy!-zaśmiał się Harry
-Dokładnie!-odparłyśmy z Izą, jakby na 1 2 3. Wszyscy się śmialiśmy, tylko Adam stał jak figura woskowa. Był nadal zszokowany tym całym zdażeniem. Kiedy już się ogarneliśmy Liam zaproponował:
-Może przysiądziecie się do nas i posiedzimy razem?
-Świetny pomysł!- odparła uradowana Iza
-Ja już pójdę- powiedział na ucho Adam i niczym cień wyszedł. Usiedliśmy przy większym stoliku. Ja siedziałam pomiędzy Izą, a Niallem, a Iza koło mnie i Louisa. Zaczęli nas wypytywać o takie bzdety, jak ile mamy lat, z kąd dokładnie w Polsce jesteśmy intak dalej. Posłusznie odpowiadałyśmy na ich pytania. W pewnym momencie spojżałam na zegarek imprzeraziłam się była 2.47. Dyskretnie pokazałam Izie, która jest godzina. Przeprosiałyśmy chłopaców, że kusiamy wyjść.mOni nalegali, żebyśmy zostały, ale nie mogłyśmy. Tak więc oni zaproponowali, że nas odprowadzą. Zgodziłyśmy się. Postanowiłyśmy, że pójdziemy do mojego domu. Kiedy dotarliśmy już pod mój dom, oni na siłe wyciągnęli od nas numery telefonów i w podobny sposób dali nam swoje. Pożegnałyśmy się z nimi i weszłyśmy do domu. Zmęczone całym tym dniem szybko, każda z nas, więła przysznic i padłyśmy jak pies pluto.

------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam najmocniej, że nie dodawałam rozdziału, ale byłam nad morzem i nie miałam czasu go napisać. Ten rozdział powstał z pomocą mojej kochanej przyjaciółki Give Me Love. Zapraszam i polecam przeczytać jej bloga http://przyjaciele-to-wszystko-co-mam.blogspot.com/ i naszego wspólmego bloga http://when-i-look-too-your-eyes-i-see-hope.blogspot.com/2013_08_01_archive.html
Buziaczki :*
Mania :D