wtorek, 10 września 2013

Rozdział 10

"oczami Kasi"

-Boo... bo- jąkała się, a jej oczy zabłysły od łez.
-Iza, spokojnie, powiedz co się stało. Jak będziesz tak mówić, to niczego się nie dowiem.- powiedziałam opanowana, żeby jej bardziej nie denerwować.
-Bo... zobacz- podstawiła mi telefon pod nos i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Wiadomość była od siostry Izy. Brzmiała ona tak "Iza, mieliśmy stłuczkę samochodową. Mi nic nie jest, ale rodziców zabrali do szpitala. Jeśli możesz to przyjedź jak najszybciej." Po przeczytaniu SMS-a łzy napłynęły mi do oczu i przytuliłam Ize, najmocniej, jak tylko mogłam.
-Może moi rodzice by nas tam zawieźli, albo Jarek.- zaproponowałam, kiedy dziewczyna trochę się uspokoiła.
-Nie będę im zawracać głowy- wydukała przez łzy. Prośby, żeby pomyślała nad tym nic nie dały. Siedziałyśmy bezradne, gdy nagle dodstałam SMS-a. Nadawcą był Niall. Napisał "Cześć skarbie ! Czemu się nie odzywasz? Martwię się o ciebie". Nagle mnie olśniło. Ta wiadomość podsunęła mi pewną myśl. Odpisałam mu "Cześć kochanie ! U mnie wszystko ok, ale z Izą nie najlepiej". Iza leżała na moim łóżku wtulona w poduszki.
-Co robisz?- zapytała, widząc, że piszę.
-Zobaczysz...- odparłam tajemniczo
-Ale co zobaczę?- dopytywała. Na to pytanie jej nie odpowiadziałam, bo dostałam odpowiedź od mojego chłopaka. "A co się jej stało?" napisał. Ja odpisałam "To raczej rozmowa na dłóższy czas. Powiem tak, problemy rodzinne." Po paru minutach zadzwonił do mnie:
-Cześć kochanie- powiedziałam i wzięłam go na głośnik
-Cześć skarbie. Co się stało Izie?- na te słowa Iza się zmieszała i przybrała zdenerwowany wyraz twarzy.
-Może lepiej niech ona ci to powie.
-No co się stało, Izuś?- usłyszałyśmy głos Harrego. Pewnie Niall zrobił to samo, co ja.
-No bo... Muszę mówić?- zapytała
-Tak! Jesteśmy przyjaciółmi i jesteśmy zobowiązani do tego, żeby ci pomóc.- powiedział tym razem Louis
-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- zaczęł, a od oczu napłynęły jej znowu łzy.

"oczami Izy"

-Nooo, bo chodzi o to, że moi rodzice pojechali z moją siostrą na wakacje, nad morze. Wyjechali dzisiaj rano.- momentalnie znów chciało mi się płakać.
-I co dalej?- pytali zatroskani chłopcy
-I dowiedziałam się od mojej siostry, że mieli wypadek samochodowy i moi rodzice są w szpitalu- w tym momencie płakałam już krokodylimi łzami wtulona w Kasie.
-O cholera!- usłuszałam kilka razy telefonu.
-To może my cię podrzucimy tam?- zaproponował Zayn
-Nie, nire róbcie sobie problemu.- protestowałam
-Koniec kropka! Jutro rano my cię tam zawieziemy i bez gadania!- zadecydował Liam
-Iza, to może być twoja jedyna szansa, żeby dojechać do rodziny.- powiedziała Kasia
-Wiem.- powiedziałam wycierając policzki
-No to o której po was przyjechać?- zapytał Harry
-Tak ok. 9 może i przyjedźcie do mojego domu.- powiedział dziewczyna.
-OK. To o 9 pod twoim domem, skarbie.- dopowiadział Niall
-Tak. Dobranoc chłopcy !!!- powiedziała
-Dobranoc Kasia !!! Dobranoc Iza !!!- krzyknęli wszyscy razem i się rozłączyłyśmy. Już chciałam znów walnąć się w poduszki na łóżku, ale do pokoju wszedł Adam.
-I co, znowu o tych pedałach gadacie?- zapytał tym swoim wrednym głosem po polsku
-Odwal się ! Iza źle się czuje! Wypad z mojego pokoju!- wrzasnęła Kasia i chłopak się ulotnił, po kopniaku w tyłek od mojej przyjaciółki. Myślałam, że będę miała wkońcu spokuj, ale nie! Tym razem wszedł Jarek i Magda. Ich zniose.
-I jak dziewczyny żyjecie?- zapytał Jarek
-Jakoś- odparłam bez entuzjazmu
-Dlaczego "jakoś", a nie wspaniale?- zapytała Magda
-Bo Iza ma pewien problem.- odpowiedziała za mnie Kasia. Nagle do pokoju wbiegła Łucja. Rzuciła się mojej przyjaciółce na szyję. Potem usiadła koło mnie na łóżku. Mnie również przytuliła. Posadziłam ją sobie na kolanach.
-Dobra, to my wam nie przszkadzamy. Dobranoc dziewczynki.- powiedziałam Magda
-Dobranoc!- odparłyśmy równo. Potem ogarnęłyśmy się i położyłyśmy się spać. Kasia szybko zasnęła, ale ja nie mogłam. Cały czas myślałam o moich rodzicach i siostrze. Bardzo się bałam, bo nie chciałabym ich stracić, a moja sistra nie powiedziała mi w jakim są stanie. Samotna łza spłynęła mi po policzku. Z tymi myślami zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział 10. Zostawiłabym po kawłku mojego tortu urodzinowego, ale moi bracia zjadli reszte. ;)
Mania :D

8 komentarzy:

  1. Smuteczek :"(
    Po kopniaku w tyłek

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie piszesz ;]

    www.DulcesCrujientes.blogspot.com
    obserwujemy ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego :) i obyś dalej pisała tak wspaniale!!! <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Sto lat :* Świetnie piszesz, pisz tak dalej :) Lubię czytac twoję post :) Lekko i przyjemnie :)Pozdrawiam :)

    Co powiesz na wzajemną obserwację?:) http://because-i-like-dots.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam to już jakiś czas temu ;)

      Usuń