czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 13

"oczami Izy"

Od wypadku moich rodziców minęło już 2 tygodnie. Mama i tata są w domu i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Jednak jedna rzecz mnie nie pokoi. Harry i Zayn zachowują się dziwnie, kiedy mnie zobaczą, jakby zapominają o całym świecie. To jest podejżane...

"oczami Kasi"

Wracaliśmy z Niallem do domu. Była godzina 2:46 w nocy. Londyn o tej porze był przepiękny! Niebo było czarne jak kawa, a z okien niewielu budynków świeciło światło. Szliśmy wolno przez park, kiedy nagle usłyszałam jakieś dźwięki zza krzaków.
-Niall? Słyszałęś coś?- mocniej ścisnęłam jego dłoń
-Nie. A co się stało?
-Nic. Wydawało mi się.- odprałam niepewnie, rozluźniając uścisk. Po chwili znowu to usłyszałam. Jeszcze bardziej się wystraszyłam niż przed tem.
-Niall, tam coś jest.- powiedziałam stanowczym głosem wskazując na krzewy
-Kochanie, wydaje ci się!- machnął rękę. Chciałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam, bo zza TAMTYCH krzakó wyskoczył ktoś i uderzył mnie w tył głowy. Poczułm ogromny ból z tyłu czaszki, a przed oczami ujżałam zupełną ciemność...

"oczami Izy"

Od kilku godzin próbuje dodzwonić się do Kasi, albo Nialla. Wiem, że poszli na spacer, ale kiedy to było! Jest 2:58, a oni wyszli o 0:15! Martwię się o nich. Ich spacery zazwyczaj były długie, ale nie aż tak!

"oczami Kasi"

Usłyszałam czyiś głos nad moją głową. Otworzyłam z trudem oczy i ujżałam nad sobą Ize, Nialla i resztę chłopców. Rozejżałam się dookoła i zpostrzegłam, że jestem w salonie w domu chłopców.
-Co się stało?- zapytałam niemrawo
-Ktoś uderzył cię w głowę i uciekł. Próbowałęm go dogonić, ale nie wyszło. Przepraszam skarbie- powiedział Niall, robiąc smutną minę. Usmiechęłam się do niego i powiedziałam"
-Nic się nie stało. Ważne, że nic ci nie jest.
-To chyba raczej ja powinienem mówić.- zarzartował blondynek. Zaśmiałam się, a za mną całą reszta. Kiedy już doszłam do siebie postanowiliśmy zrobić maraton filmowy, bo uznaliśmy, że i tak nie zaśniemy. Usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać filmy.

2 godziny później

Chłopcy zasnęli. To było do przewidzenia. A oczywiście, kto wytrzymał najdłużej? MY!!! Ja i Iza! Nie chcąc budzić panów, wyszłyśmy z ich domu, zostawają im kartkę, że poszłyśmy do domu. Szłyśmy spokojnie ulicą, kiedy nagle z bocznj uliczki...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie! Z góry przepraszam, za tak długi zastuj z rozdziałami, ale nie miałam czasu go napisać. Wiem, żadne usprawiedliwienie! I wiem, rozdział nijaki i krótki. Nie wiem, jak wam, ale mi się średnio podoba. Proszę, jeśli to przeczytacie, to komentujcie, wiele to dla mnie znaczy! Jeszcze raz przepraszam!

Całusy ;*
Mania :D